Przed fikołkami pasażer zobowiązany jest okazać dowód

Od jutra nie mam Internetu w domu. Czekałam na ten dzień długo. W końcu nie będę hodować płaskodupia. Może to i dobrze dla bloga, bo póki co po pracy (poza życiem prywatnym) dałam rade tylko bezmyślnie czytać informacje (jak miałam dobry dzień) albo forum (jak potrzebowałam się odmóżdżyć). Teraz będę pisać w domu i wklejać w pracy. Ciekawe ile wytrzymam bez Internetu :-)

Chciałam napisać coś o hicie ostatnich dni: Romanie Polańskim. Nie mogę uwierzyć jaka histeria ogarnęła niektórych. Jasne, że jak ktoś jest znany, doceniany i lubiany (a Polańskiego ceniłabym jako reżysera nawet jakby nakręcił całą masę kiczu i jedne jedyne „Dziecko Rosemary”) to łatwiej jest współczuć, za to anonimowego przyjemnie jest opluć publicznie. Są jednak pewne kwestie uniwersalne na tyle, że pomimo sympatii zamykają usta.

100 sław podpisało list wspierający Polańskiego. Jakież to żenujące, że całe środowisko tak otwarcie pokazuje, że ma gdzieś prawo i domaga się „łagodnego traktowania” dla siebie. Zaczynam nabierać obrzydzenia do tych ludzi. Szczególnie Woody Allen (którego przecież też tak bardzo lubię za filmy) nie powinien się odzywać.

Z drugiej strony: pozwolenie Polańskiemu na radosne życie na wolności jest jawnym śmianiem się z wymiaru sprawiedliwości, złapanie go dopiero teraz jeszcze bardziej.

Z trzeciej strony: to wspaniałomyślne, że Szwajcaria odważyła się na taki krok. W Polsce to by nigdy nie przeszło, a przecież jesteśmy powiązani z USA pewnymi umowami. Choć z jeszcze innej strony: dlaczego mielibyśmy oddać im naszego i francuskiego obywatela (obcego im), skoro oni nie oddali nam naszego/Mazura?

Zagmatwane to trochę, ale prawo jest prawem. Kiedy prawo jest złe obowiązkiem obywatela jest sprzeciwiać się i zmieniać je. W tym przypadku jest dobre. Polański popełnił przestępstwo uciekając i powinien za to ponieść konsekwencje. Nawet jeśli ktoś ze „środowiska” usprawiedliwia seks z nieletnimi, jeśli nie widzi w tym nic złego, jeśli nieletnie w pełni świadomie godzą się i są na tyle dojrzałe (Danusia z „Krzyżaków” jakoś była :-)) , jeśli to było wrobienie.. itp., itp.. to i tak powinien zamknąć paszcze w kwestii ekstradycji i kary za ucieczke.

Ech ci ludzie to brudne świnie …

I znów minął mi niezauważenie tydzień. Cholera! A dzisiejszy dzień nawet się rozpocząć nie zaczął. Wiosną zawsze tak mam, że kontemplacja zmian na moim ogrodzie przysłania mi cały świat. Ponadto wiosną zaczynam lubić ludzi, ale wolałabym żeby ich nie było. Lubie takie chwile kiedy mogę się zamyślić i po obcować z naturą… tyle, że przez to zaniedbuje bloga.

Kontakt ze światem zapewniają mi znajomi poprzez wklejanie mi linków. Dziś polecę jednego z nich: [link].

Oczywiście znajdzie się dość duża grupka ludzi, którzy będą oburzeni tym, jak pewne frakcje manipulują światem. Inni nie będą wierzyli w „kolejną teorie spiskową”, bo wszystko co nie idzie po linie ogólno przyjętej jest wyśmiewane właśnie takim określeniem. A mnie jakoś wcale nie dziwi mnie to co przeczytałam. Zdziwiłabym się, gdyby ktoś tego nie robił :-)

To jest cholernie brutalne, ale taka jest natura ludzka. Każdy działa na własną korzyść, a jeśli już zdarzy mu się działać na korzyść kogoś innego, to również po to, aby później coś z tego mieć. Na egoizmie i dbaniu o swój tyłek stworzona jest całą natura.

Ludzie narzekają, że politycy kradną i obsadzają rodzinkę na stanowiskach, a jak tylko sami zajmą jakieś wyższe stanowisko, jako swoich podwładnych wpierw zatrudniają swoich znajomych bez pracy… i kiedy tylko mogą załatwiają sobie i innym taniej to co mogą z racji zajmowanego stanowiska. Po co wiec ta hipokryzja i bezsensowne marudzenie? To tylko taki mały przykład hipokryzji społecznej.

Czy to naprawdę takie dziwne i oburzające, że niektóre narody starają się wybielić haniebną część swojej historii? Albo, że niektóre bardzo wpływowe kraje robią wszystko, aby wpływać jeszcze bardziej? Albo, że starają się nie dopuszczać do rozwoju innych krajów. Albo, że wykorzystują biedniejsze kraje?

Przecież w historii każdy narzekający na tyranie mocarstwa kraj, kiedy się wybił robił dokładnie to samo. Przecież Polska też tuszuje swoje haniebne występki historyczne i nie jesteśmy o nich uczeni w szkole. Przecież nie ma człowieka, który nie próbowałby się przedstawiać w jak najlepszym świetle, chyba, że w oczernianiu siebie ma jakiś cel.

Im bardziej obserwuje pewne aspekty społeczne człowieczeństwa tym bardziej przestaje się nimi przejmować. Nie widzę możliwości, że świat stanie się lepszy, nie w kwestii polityczno-gospodarczo-społecznej. Nie ma szans, żeby zniknęła nienawiść, wyzysk, hipokryzja, obłuda. Jedyne co może zniknąć z powierzchni Ziemi to uczciwość i wszelkie pokrewne słowa. Coraz mniej przejmuje się światem. Coraz bardziej cieszy mnie przeświadczenie, że koniec cywilizacji ludzkiej zaczął zbliżać się coraz szybciej.

Chyba jednak nadal nie lubie ludzi … :-)

Nowy wróg

Każda instytucja, aby istnieć musi posiadać jakiegoś wroga. Im bardziej wątłe podstawy  istnienia danej organizacji, tym silniejsza walka z wrogiem, a co za tym idzie również silniejsze parcie ku tworzeniu wrogów. W zasadzie naturalna sprawa: jeśli ludzie czują się zagrożeni silniej dążą do stworzenia grupy oporu, tym słabiej też weryfikują zasadność istnienia i zasad działania grupy do której pragną należeć. Tworzenie sztucznego zagrożenia istniało od zawsze. Często też było pokusą do wykorzystywania go do prywatnych celów.

Weźmy na przykład Kościół Katolicki. W pewnym momencie silnie walczył z Islamem (przy okazji Islam walczył z Kościołem na podobnych zasadach). Narastające poczucie zagrożenia (dla wielu prostych ludzi kompletnie nie do zweryfikowania) sprzyjało popieraniu organizacji będącej celem ataku oraz ośrodkiem walki. Krucjaty stanowiły dodatkową dodatkową motywacje. Nie dość, że scalało to KK, to dodatkowo było skutecznym sposobem na zasilanie finansów. Wrogiem były też czarownice, heretycy i inni bluźniercy.  Ludzie bali się Szatana i czarownic rzucających urok, wiec popierali KK , który ich bronił. Przy okazji nazwanie kogoś czarownicą i heretykiem było skuteczną bronią przeciw zwyczajnym przeciwnikom politycznym.

W środę oglądałam dokument o piłce nożnej w bloku komunistycznych (głównie ZSRR). Przed wojną bolszewicy zwalczali piłkę nożną, lecz szybko doszli do wniosku, że może się ona stać pewnego rodzaju narzędziem. Zespoły dostały „patronów”: Dynamo Moskwa znalazło się pod opieką NKWD, a honorowym prezesem został Beria. W tym samym czasie Spartak Moskwa był klubem niezrzeszonym i na tyle dobrym, że zdobył mistrzostwo. Nie podobało się to prezesowi Dynama, wiec jak tylko nadarzyła się okazja czołowe gwiazdy Spartaka zostały aresztowane, oskarżone o wspieranie kapitalizmu i zesłane do łagrów. Trochę później, w czasach kiedy na zachodzie sławę zdobywał Pele, w Rosji grał pewien zabójczo utalentowany młodzieniec. Jako gwiazdor obracał się na przyjęciach wśród kręgów działaczy partyjnych. Pewnego razu ponoć coś nieroztropnego powiedział do córki działaczki. Aresztowano go i obiecano, że jak się przyzna, to będzie mógł wyjechać na Mistrzostwa Świata. Przyznał się i 10 lat spędził w obozie pracy. (nie jestem pewna czy 10 i jakie miał nazwisko, ale jak znajdę o tym informacje to uzupełnię).

W tym samym czasie podobne reakcje (choć nie aż tak brutalne) miały miejsce w USA, w których wystarczyło nazwać jakiegoś komunistą, a usuwało się go z życia publicznego. I to wszystko w kraju, w którym ponoć istnieje coś takiego jak „wolność” w posiadaniu i wygłaszaniu poglądów.

Inną kwestią jest też to w jaki sposób USA doszły do potęgi. Kraj, który wzbogacił się na II Wojnie Światowej, od tamtego czasu niemal bez przerwy (przynajmniej dłuższej) toczy jakieś wojny czynne, zimne, ciepłe i inne. Tylko poczucie zagrożenia usprawiedliwia do przesuwania środków z budżetu z działań prospołecznych na wojenne. A to powoduje wzrost potęgi militarnej, która przyczynia się do ekspansji imperialistycznej. (wiem że zabrzmiało to jak z jakiejś propagandy :] )  Niektórzy wręcz uważają, że USA nie chcieli wygrać wojny w Wietnamie, a jedynie tam być. Czyż to stwierdzenie nie pasuje do obecnej sytuacji w Iraku i Afganistanie?

Obecnie mamy na świecie nową wojnę, mającą na celu utrzymać potęgę USA – wojnę z terroryzmem. W jej imię, społeczeństwo utrzymywane w ciągłym strachu jest w stanie popierać tortury i bezprawne uprowadzanie i przetrzymywanie więźniów mimo, iż jest to w sprzeczności w prawem i ideą swego państwa. To podsycanie to miedzy innymi wiadomości co kilka dni o sprawdzaniu ludzi podróżujących metrem w Nowym Yorku 3,5 roku temu. Oczywiście posiadano pogłoski o zamachach. Nie pamiętam, aby znaleziono choć jedną imitacje bomby. Na nowo mamy podsycanie nienawiści do islamu i islamu do chrześcijańskiej Ameryki (ale także i innych chrześcijańskich państw).

Warto przy tej okazji zauważyć, że to co w czasach II Wojny Światowej dla Polaków było walka o wyzwolenie kraju z pod okupacji, dla Niemców nie różniło się od tego co dziś nazywamy terroryzmem. To co dziś dla Izraela i USA jest terroryzmem, dla Palestyńczyków jest tym taką samą walką o wolność ich kraju. W tym samym czasie podobną sytuacje narodu czeczeńskiego interpretuje się zupełnie inaczej. Pojęcie tego co jest terroryzmem a co walką o wolność jest bardzo względne.

Wcześniej wspomniany Kościół Katolicki stracił możliwość szukania wrogów w innych religiach w imię miłosierdzia. Polowania na Szatana też już są raczej śmieszne, niż groźne. Wroga trzeba mieć i znaleziono go w postaci laicyzmu. Od kilku lat przy różnych okazjach religijnych obserwuje wystąpienia przedstawicieli instytucji kościelnej, atakującej laicyzm. Kościół zdaje sobie sprawę, iż w świecie, który głosi rozdzielenie religii (każdej) od państwowości w imię wolności wyboru wyznania i nie narzucania wiary, traci wpływy. Zaczął więc walczyć z laickością, która ponoć niszczy rodzinę. Oczywiście chodzi o model rodziny pojmowany przez instytucje.

Tak wiele krytyki z europejskim i amerykańskim świecie jest wygłaszanych w stosunku do Iranu – państwa kościelnego. A przecież laicyzacja Iranu przyczyniłaby się do tego, iż Kościół Katolicki mógłby tam działać i nawracać bardziej skutecznie. Oczywiście kiedy dzieje się to w kraju o innym monopolu religijnym to jest źle. Kiedy Kościół Katolicki walczy o utrzymanie swego monopolu w Europie już jest dobrze.

Zbliżają się święta… czy i tym razem usłyszymy o zagrożeniu dla rodziny i wartości moralnych ze strony laików?

W rozpowszechnionym w czwartek we Włoszech wywiadzie prasowym abp Amato powiedział, że w Hiszpanii postępuje laicka „indoktrynacja” i „kult państwa”, a władze dopuszczają się, jego zdaniem, „nielegalnej ingerencji” w oświatę. [źródło]

Rozróba klimatyczna

Nie ma żadnych wątpliwości, że przy kampaniach typu „zróbmy dobrze dla ludzkości” biorą udział wielkie koncerny, bo to one na tym zyskują. Tak jak przy akcji propagującej badania cytologiczne, biorą udział koncerny farmaceutyczne produkujące szczepionki przeciw rakowi macicy… tak na dbaniu o klimat, również komuś bardziej zależy.

W ten sposób ostatnio mamy prawdziwą burzę w mediach na tematy klimatyczne, przedstawiające przeważnie tylko jedna stronę sporu. Trochę zniesmacza mnie podejście mediów do tego tematu. Nie zajmują się one polemiką, przedstawianiem różnych racji. Idą za tropem modnym i bardzo popularnym. Dziennikarze bezsensownie wypytują i powtarzają te same hasełka, nie drążąc dalej tematu ku sprawom niepopularnym. W ten sposób, aby dotrzeć do przeciwnych argumentów, lub metod rozwiązywania problemów, trzeba samemu szukać i to bardzo głęboko. Wyszukanie informacji typu: „kto za tym naprawdę stoi i dlaczego?” jest wręcz niemożliwe.

Nie mniej, zaskoczyło mnie to, kiedy TVN24 przeprowadził wywiad z pewnym panem [tu jest jego wywiad dla Rzeczpospolitej] Prowadzącą była Anita Werner, czołowa gwiazdka stacji, żaden temat nie jest jej straszny, czyta wszystko, rozmawia ze wszystkimi, byle w okresie największej oglądalności. Anita najwyraźniej nie ma przygotowania na wiele tematów. W końcu jak się siedzi cały czas w studio, to nie ma czasu na zgłębianie wszystkich tematów.  Nie ma wątpliwości, że dziennikarz raczej nie fascynuje się klimatem i nauką, kiedy całymi dniami użera się z politykami. Anita zatem rozmawiała bardzo sztywno, zadając idiotyczne pytania. Wyglądała przy tym jakby porażona informacjami i danymi, jakie ten pan podawał. Nie dziwi mnie to, wszak w mediach podaje się tylko te „wstrząsające dane”, te które mają pomóc koncernom w zarobieniu kasy. I tak jak w przypadku badań cytologicznych i raka macicy, nie informuje się o wąskim zakresie działania szczepionki, domniemanej małej skuteczności i nie wykazaniu realnej, nieprzeprowadzeniu wszystkich testów… tak przy ociepleniu pomija się kwestie okresowości w nasilaniu działania słońca, czy faktycznym udziale ludzkości w całkowitej produkcji CO2.

Ale przecież temat ocieplenia narastał od jakiegoś czasu, konferencja klimatyczna była zaplanowana już dawno. W TVN4 jest dużo dziennikarzy terenowych, którzy jeżdżą po Polsce kiedy trzeba. Nie można było wyszkolić jednego z nich w tym kierunku? Tak aby wiedział jakie są argumenty i kontrargumenty, aby potrafił rozmawiać z ludźmi zaangażowanymi i pytać o niewygodne sprawy. Czy przy okazji wejścia na komin, nie można by dowiedzieć się czegoś o organizacji i wypytać np o finansowanie akcji? Albo spytać o plamy na Słońcu tą panią, która na komin nie weszła i tylko stała na dole i tak z przekonaniem recytowała te same teksty pojawiające się wszędzie;]

Zamiast rzetelnej próby przedstawienia tematu, mieliśmy festiwal powielania hasełek i Ala Gore znów odbierającego jakąś nagrodę. Tak nawiasem: czy można brać za autorytet w sprawie naukowej gościa, który z nauką nie wiele miał wspólnego? Gościa który jest politykiem, a zatem przedstawicielem grup interesów, a nie naukowców? Gościa którego praca polegała na tym za zgłaszali się do niego lobbyści, a on miał coś „załatwić”. Być może jest pasjonatem tematu, ale wie o nim raczej tyle ile mu powiedzą i wcale nie musi być wiarygodny (jak każdy polityk). I nie uratuje go nawet pokojowa Nagroda Nobla, bo ta stała się tak polityczna, że nie może być wyznacznikiem „prawdy”, a tylko „jedynie słusznej ideologii”.

Tak więc na zakończenie: wyrażam głośno swoje zniesmaczenie pokazywaniem pewnym tematów tak jednostronnie i „jakby dla kretynów”!! Nie podoba mi się, że nikt nie pokazuje wszystkich stron medalu. Nie podoba mi się nagonka „jedynie słuszną drogą” i marginalizowanie poglądów niepopularnych.

Na 5 roku miałam wykład poszerzający inne aspekty życia, coby inżynierowi nie byli chodzącymi kalkulatorami i liznęli trochę nauki o Ziemi. Wykładowca (pan od ekologii itpe) powiedział coś w stylu: nie będę mówić o ociepleniu, ale powiem, że w latach 60-tych naukowcy ostrzegali przed nieuniknionym i bliskim zlodowaceniem.
Chciałabym aby obecni naukowcy skonfrontowali się z tamtymi argumentami, bo czuje się robiona w balona ;]

Polityka światowa

Czytając coś takiego:
Na BBC podali, że …

…natrafić można na taki komentarz:
Czego zajęci Gruzją i Tybetem Polacy nie wiedzą

Nie potrzeba więcej komentarzy z mojej strony… same te 2 opinie mówią wiele za siebie. Godne zastanowienia…

Brzydki wyraz

Brzydki wyraz, bo nic innego nie dam rady powiedzieć w tej sytuacji:

„Ofiarom nawałnicy będziemy płacić odszkodowania w wysokości 100 proc., i to niezależnie od wypłacanych ubezpieczeń – poinformował wicepremier i szef MSWiA Grzegorz Schetyna.”

Okazuje się,ze dla niektórych to będzie najlepszy interes życia. 100% od rządu (dla bardziej zaradnych to będzie nawet więcej) i do tego dodatkowe ubezpieczenia – obłapić się można jak nigdy. Ale to przecież takie medialne, tak podnosi sondaże.

Demoralizacja w czystej formie. Podobnie rzecz ma się w przypadku klęsk dotykających rolnictwo.
Kiedyś ludzie oburzali się ponoć na Cimoszewicza, kiedy nie był skory do pomocy powodzianom/rolnikom/coś w tym stylu i jeszcze miał czelność mówić o ubezpieczeniach (niezbyt dokładnie pamiętam).

Działania pod publiczkę, tzw. „dawanie cudzych pieniędzy”, w prostej linii przyczyniają się do tego,ze rolnikom nie opłaca się ubezpieczać upraw, ludziom nie opłaca się ubezpieczać domów (choć za tego rządu jednak można na tym nieźle zarobić). Wiadomo: biedniejszemu i nieubezpieczonemu łatwiej żebrać o kasę „państwową”. Tylko co się dzieje z ludźmi, którzy maja teraz uszkodzone domy na terenach mało medialnych, gdzie w okolicy wiatr uszkodził tylko ich dom?

Tak łatwo się rozdaje nieswoje pieniądze kiedy w jakiejś katastrofie budowlanej zginie dużo ludzi, spektakularnie spłonie jakiś autokar (najlepiej za granica), zniszczonych zostanie dużo domów albo upraw. Można pokazać sie w TV na tle ładnego widoku, robiąc taka wzruszona minkę. Co z tego,ze przy okazji daje sie ludziom impuls „nie myślcie o przyszłości, i tak kasa się wam należy”? Co z tego,ze za rok-dwa znów będzie susza czy ulewne deszcze i rolnicy znów zostaną z niczym i oczywiście znów będzie trzeba im pomoc?

Na kilka dni przed tym jak zawaliła się hala w Chorzowie na tamtejszym terenie zawaliła się inna hala (nie jedyna, ale mowie o tym przypadku ze względy na bliskość czasu). Ponieważ zawaliła się w nocy zginęły tylko 2 osoby. Krótka wzmianka w porannych serwisach informacyjnych, zero pomocy dla rodzin, marne grosze z ZUSu itp. Wyobraźcie sobie co musiały czuć rodziny tych ludzi kiedy zostały same, być może bez jedynych żywicieli rodziny, kiedy nikt się nimi nie interesował, kiedy widziały jak inne rodziny w tych samych okolicznościach (również bez ojców,mężów,synów) dostawały obietnice kolejnych milionów to od prezydenta, to od premiera. Pomyślcie sobie co czuły rodziny tych ludzi widząc jak cala Polska wysyła smsy na konta Caritasu dla tych z MTK…a oni zostali sami.

Pomyślcie sobie co czuja rodziny ofiar wypadków samochodowych, muszących uzbierać pieniądze na sprowadzenie zwłok lub rannych (akurat miałam przypadek w rodzinie gdzie z zagranicy karetka przywożono rannego – to nie jest tanie), widząc jednocześnie jak rząd wysyła samoloty po innych tylko dlatego,ze przypadek tamtych był medialny.

Może niektórzy w swoim miłosierdziu nadstawili by drugi policzek, zrozumieliby krzywdy innych, nie żądali nic dla siebie…ale ja bym się wkurwiła ostro.

Nie mowie,ze pomagać w ogóle nie można. Ale pomoc musi być równomierna i sprawiedliwa dla wszystkich (medialnych i niemedialnych), nie może demoralizować, musi zabezpieczać życie a nie stawać sie okazja do zysku (jak w przypadku tym co dziś mówił Schetyna), nie może wyręczać ludzi z dbania samemu o swoje życie.

Dając biednemu rybę nakarmi się go na jeden wieczór – dając wędkę i ucząc z niej korzystać, sprawi się,ze nie będzie głodny cale życie.

Dlatego właśnie tak bardzo mnie to /brzydki wyraz/ jak nieodpowiedzialnie postępują politycy (nie mowie którzy,bo wszyscy sie prześcigają miedzy sobą w pomaganiu) dla tak marnego zysku jak chwilowe wahniecie sondaży…cholera do wyborów daleko!!