Spartakus…

… moja słabość filmowa. Oglądam za każdym razem kiedy jest w TV. Zazwyczaj jest co 2-4 Wielkanoc. Tym razem jest właśnie teraz.

Genialny cytat z  filmu, niesamowicie ponadczasowy:
„W domu nie wierze w żadnego boga tak jak Ty, ale publicznie czcze ich wszystkich”

Reklamy

Post

Taka mała uwaga:

Gdyby zbadać ilość osób głęboko wierzących, na podstawie ilości osób obchodzących ostatki i tłusty czwartek, wyniki byłyby zatrważające. W rzeczywistości jednak poszczących ((tak naprawdę, a nie dla picu nie jedzących mięsa w piątki) jest niewielu.

Ale z tego wszystkiego i tak najcudowniejsze jest to, że wśród tak zwanych „młodych”, przez post rozumie się zasadę: nie można jeść mięsa w piątki (a nawet przez cały post), ale schlać się jak świnia można jak najbardziej ;]

Kościół gubi się w swych dogmatach i wytycznych

W sprawie odłączania ludzi od aparatury „na siłę” utrzymujących ich przy „życiu” co jakiś czas jest bardzo głośno. Temat jest bardzo medialny i wyśmienicie nadający się do lansu politycznego. Coraz częściej wydaje mi się, że oświadczenia Kościoła Katolickiego w kwestiach życia i śmierci są już tylko lansem, gdyż często są sprzeczne ze sobą.

Co ciekawe: takie festiwale pod tytułem „kto głośniej naszczeka na innych” odbywają się tylko w sytuacjach, kiedy osoba odłączana w danym stanie jest już długo. Nikt nie bije piany, kiedy odłącza się osobę świeżo podłączona (załóżmy po wypadku), która przy udziale współczesnej medycyny można by podtrzymać przy życiu jeszcze kilka lat. Medycyna już teraz potrafi uruchomić serce, które przestało działać. Niedługo być może będzie w stanie sztucznie podtrzymywać przy działaniu każdy narząd. Można by tak każdego człowieka podłączyć tuż przed śmiercią do maszyny i utrzymywać go przy życiu następne 20, 30, 40 lat. Pytanie tylko co to za życie?

Kiedy jednak chodzi o osoby podtrzymywane w kilkunastoletnich śpiączkach, które nie mają najmniejszych szans się wybudzić i samodzielnie żyć, które bez ingerencji maszyn już dawno by nie żyły … w takich przypadkach zawsze znajdzie się grupa pokrzykująca coś o morderstwie i takich tam frazesach.

Siłą nadającą samą sobie niemal wyłączne prawo do decydowaniu o tym co moralne, a co niegodziwe jest Kościół Katolicki. Choć nie jest on jednolity do końca i istnieją w nim głosy nie radykalne, to wielu ludzi Kościoła oraz utożsamiającym się z nim i jego wartościami stara się narzucić swą pokręconą moralność wszystkim. Ponieważ właśnie ta grupa najgłośniej szczeka, na co nie reaguje w stopniu wystarczającym grupa mniej radykalna, staję się ona reprezentantem całego Kościoła.

Jednym z tematów, w którym Kościół Katolicki walczy o monopol i prawo do oczywistej oczywistości, jest kwestia życia i śmierci. W tej fantastycznej oczywistej oczywistości mamy kilka wykluczających się argumentów:

1)   Tylko Bóg może decydować o początku i Końcu życia ludzkiego.
2)   „Akt małżeński” jest czynnością z założenia prowadzącą do poczęcia potomstwa z woli Boga. Dlatego też nie można stosować praktyk uniemożliwiających doprowadzenie do „woli Boga” (antykoncepcja i inne).
3)   Poczęcie nie w wyniku „woli Boga” jest niesłuszne z powodu zawartym w punkcie 1. Przemilczam tu kwestie uśmiercania, zamrażania poczętych zygot, godności, którą ponoć traci człowiek itp, gdyż wyeliminowanie tych „niedogodności” nie sprawiłoby, że Kościół zgodziłby się na in vitro.
4) Człowiek nie ma prawa decydować o śmierci innego człowieka (zostało to przykazane)  Nie ma też prawa ingerować w swoją śmierć. Umrze kiedy będzie chciał tego Bóg.

Niby jasne i logiczne. Kościół ma prawo tego wymagać, gdyż niejako to wynika z pism i tradycji. Założenie, że istnieje istota mająca włacze nad ludzmi pociąga za sobą taki właśnie tok myślenia. Ale coś w tym szwankuje kiedy do woli Boga dochodzi i staje się jakaś tragedia: wypadek drogowy, zawał serca, śpiączka. Nagle okazuje się, że można ingerować w „wole Boga”, ktory sprowadza na człowieka śmierć. Można tego człowieka ratować. BA! Można utrzymywać go przy „życiu” przez kilkadziesiąt lat, mimo iż bez podtrzymywania życia juz dawno dokonałaby się „wola Boga” i dany człowiek by zmarł. Czyż to nie hipokryzja?? Dochodzimy zatem do tego, jak rozumieją ten temat Świadkowie Jehowy. Dlaczego zatem fanatyczni katolicy tak często plują jadem w ich strone?

Czy to byli „neo”, czy „post” czy cokolwiek … ??

Przy okazji polecania wam, poleconego mi bloga i wpis, postanowiłam przedstawić tu szerszej publiczność takie oto cudo (dostępnego również na powyższym blogu)

Usiądźcie wygodnie i trzymajcie się ;]

Nowy wróg

Każda instytucja, aby istnieć musi posiadać jakiegoś wroga. Im bardziej wątłe podstawy  istnienia danej organizacji, tym silniejsza walka z wrogiem, a co za tym idzie również silniejsze parcie ku tworzeniu wrogów. W zasadzie naturalna sprawa: jeśli ludzie czują się zagrożeni silniej dążą do stworzenia grupy oporu, tym słabiej też weryfikują zasadność istnienia i zasad działania grupy do której pragną należeć. Tworzenie sztucznego zagrożenia istniało od zawsze. Często też było pokusą do wykorzystywania go do prywatnych celów.

Weźmy na przykład Kościół Katolicki. W pewnym momencie silnie walczył z Islamem (przy okazji Islam walczył z Kościołem na podobnych zasadach). Narastające poczucie zagrożenia (dla wielu prostych ludzi kompletnie nie do zweryfikowania) sprzyjało popieraniu organizacji będącej celem ataku oraz ośrodkiem walki. Krucjaty stanowiły dodatkową dodatkową motywacje. Nie dość, że scalało to KK, to dodatkowo było skutecznym sposobem na zasilanie finansów. Wrogiem były też czarownice, heretycy i inni bluźniercy.  Ludzie bali się Szatana i czarownic rzucających urok, wiec popierali KK , który ich bronił. Przy okazji nazwanie kogoś czarownicą i heretykiem było skuteczną bronią przeciw zwyczajnym przeciwnikom politycznym.

W środę oglądałam dokument o piłce nożnej w bloku komunistycznych (głównie ZSRR). Przed wojną bolszewicy zwalczali piłkę nożną, lecz szybko doszli do wniosku, że może się ona stać pewnego rodzaju narzędziem. Zespoły dostały „patronów”: Dynamo Moskwa znalazło się pod opieką NKWD, a honorowym prezesem został Beria. W tym samym czasie Spartak Moskwa był klubem niezrzeszonym i na tyle dobrym, że zdobył mistrzostwo. Nie podobało się to prezesowi Dynama, wiec jak tylko nadarzyła się okazja czołowe gwiazdy Spartaka zostały aresztowane, oskarżone o wspieranie kapitalizmu i zesłane do łagrów. Trochę później, w czasach kiedy na zachodzie sławę zdobywał Pele, w Rosji grał pewien zabójczo utalentowany młodzieniec. Jako gwiazdor obracał się na przyjęciach wśród kręgów działaczy partyjnych. Pewnego razu ponoć coś nieroztropnego powiedział do córki działaczki. Aresztowano go i obiecano, że jak się przyzna, to będzie mógł wyjechać na Mistrzostwa Świata. Przyznał się i 10 lat spędził w obozie pracy. (nie jestem pewna czy 10 i jakie miał nazwisko, ale jak znajdę o tym informacje to uzupełnię).

W tym samym czasie podobne reakcje (choć nie aż tak brutalne) miały miejsce w USA, w których wystarczyło nazwać jakiegoś komunistą, a usuwało się go z życia publicznego. I to wszystko w kraju, w którym ponoć istnieje coś takiego jak „wolność” w posiadaniu i wygłaszaniu poglądów.

Inną kwestią jest też to w jaki sposób USA doszły do potęgi. Kraj, który wzbogacił się na II Wojnie Światowej, od tamtego czasu niemal bez przerwy (przynajmniej dłuższej) toczy jakieś wojny czynne, zimne, ciepłe i inne. Tylko poczucie zagrożenia usprawiedliwia do przesuwania środków z budżetu z działań prospołecznych na wojenne. A to powoduje wzrost potęgi militarnej, która przyczynia się do ekspansji imperialistycznej. (wiem że zabrzmiało to jak z jakiejś propagandy :] )  Niektórzy wręcz uważają, że USA nie chcieli wygrać wojny w Wietnamie, a jedynie tam być. Czyż to stwierdzenie nie pasuje do obecnej sytuacji w Iraku i Afganistanie?

Obecnie mamy na świecie nową wojnę, mającą na celu utrzymać potęgę USA – wojnę z terroryzmem. W jej imię, społeczeństwo utrzymywane w ciągłym strachu jest w stanie popierać tortury i bezprawne uprowadzanie i przetrzymywanie więźniów mimo, iż jest to w sprzeczności w prawem i ideą swego państwa. To podsycanie to miedzy innymi wiadomości co kilka dni o sprawdzaniu ludzi podróżujących metrem w Nowym Yorku 3,5 roku temu. Oczywiście posiadano pogłoski o zamachach. Nie pamiętam, aby znaleziono choć jedną imitacje bomby. Na nowo mamy podsycanie nienawiści do islamu i islamu do chrześcijańskiej Ameryki (ale także i innych chrześcijańskich państw).

Warto przy tej okazji zauważyć, że to co w czasach II Wojny Światowej dla Polaków było walka o wyzwolenie kraju z pod okupacji, dla Niemców nie różniło się od tego co dziś nazywamy terroryzmem. To co dziś dla Izraela i USA jest terroryzmem, dla Palestyńczyków jest tym taką samą walką o wolność ich kraju. W tym samym czasie podobną sytuacje narodu czeczeńskiego interpretuje się zupełnie inaczej. Pojęcie tego co jest terroryzmem a co walką o wolność jest bardzo względne.

Wcześniej wspomniany Kościół Katolicki stracił możliwość szukania wrogów w innych religiach w imię miłosierdzia. Polowania na Szatana też już są raczej śmieszne, niż groźne. Wroga trzeba mieć i znaleziono go w postaci laicyzmu. Od kilku lat przy różnych okazjach religijnych obserwuje wystąpienia przedstawicieli instytucji kościelnej, atakującej laicyzm. Kościół zdaje sobie sprawę, iż w świecie, który głosi rozdzielenie religii (każdej) od państwowości w imię wolności wyboru wyznania i nie narzucania wiary, traci wpływy. Zaczął więc walczyć z laickością, która ponoć niszczy rodzinę. Oczywiście chodzi o model rodziny pojmowany przez instytucje.

Tak wiele krytyki z europejskim i amerykańskim świecie jest wygłaszanych w stosunku do Iranu – państwa kościelnego. A przecież laicyzacja Iranu przyczyniłaby się do tego, iż Kościół Katolicki mógłby tam działać i nawracać bardziej skutecznie. Oczywiście kiedy dzieje się to w kraju o innym monopolu religijnym to jest źle. Kiedy Kościół Katolicki walczy o utrzymanie swego monopolu w Europie już jest dobrze.

Zbliżają się święta… czy i tym razem usłyszymy o zagrożeniu dla rodziny i wartości moralnych ze strony laików?

W rozpowszechnionym w czwartek we Włoszech wywiadzie prasowym abp Amato powiedział, że w Hiszpanii postępuje laicka „indoktrynacja” i „kult państwa”, a władze dopuszczają się, jego zdaniem, „nielegalnej ingerencji” w oświatę. [źródło]

Kopiuj/wklej

Natchniona trochę tym bezczelnym Panem, całkowicie zgadzając się z nim w pewnej kwestii (choć nie uważam, że napastliwość w szerzeniu „dobrej nowiny” jest słuszną metoda, wszak zniża dane poglądy do poziomu inkwizycji i moherowych beretów), poczyniłam gdzieś komentarz. Tak mi się spodobał (cóż za próżność i narcyzm w pełnej krasie), że postanowiłam umieścić go jako „moje złote myśli”. ;]

Z brakami w wykształceniu religijnym to jest tak, że kiedy się nie wie jak mściwy był bóg judaistyczny dla swoich ludzi, to jakoś łatwiej się żyje… może właśnie te zbuntowane anioły przeciwstawiły się tej mściwości i brutalności wobec ludzi, i sieją dobro.. Bo jeśli te wszystkie straszne rzeczy opisane w Biblii, oraz te wszystkie czyny KK na niewiernych w imię boga, są efektem dobroci, to czy może być coś jeszcze gorszego?? ;]

O co im chodzi?

„Jednak homoseksualiści to nie jedyna grupa wyłączona ze stanu kapłańskiego. Zgodnie z prawem kanonicznym, do seminarium nie zostaną przyjęte także osoby ułomne fizycznie. ”Ułomności cielesne nie pozwalające sprawować funkcji kapłańskich” to między innymi: ślepota, głuchota, brak ręki, nogi lub dłoni, a także brak palca wskazującego lub wielkiego palca u prawej ręki. Kapłan nie może być także przewlekle chory.”

Jakież to powinności ma ksiądz, które należy wykonywać najgrubszym palcem??
Ale i tak najlepsze jest to:

„Co ciekawe przyszły ksiądz nie może być też impotentem.”

A to i jeszcze więcej na: portalu bezbożnym i kłamliwym :D

Richard Dawkins

W pewien sposób ten pan mi imponuje tym jak potrafi prowadzić rozmowy. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale jest w nim coś co nazywam „bezczelnością intelektualną”
Tutaj dwa odcinki jego dokumentu „Źródło wszelkiego zła?”:

„Bóg urojony”
[1/5]
[2/5] [3/5] [4/5] [5/5]
„Wirus wiary”
[1/5] [2/5] [3/5] [4/5] [5/5]

Boskie ;]

Bardzo, bardzo chamski kawał, który przypomina mi się ilekroć dziś zaglądam na głowne strony serwisów informacyjnych

Nie żebym naśmiewała się z tej sytuacji… ale po prostu przypomina mi się. Taka krytyka fali pedofilii w pewnych środowiskach…

Ksiądz pojechał gdzieś załatwiać bardzo pilne sprawy. Akurat był bardzo ruchliwy okres na spowiedzi, wiec postanowił pod swoją nieobecność obsadzić w tej roli organistę myśląc, że nikt z wiernych sie nie domyśli. Przygotował nawet listę pokut za każdy grzech.
Organista bardzo dobrze sobie radził do czasu, aż ktoś wyznał mu wykonywanie czynności oralnych. Szuka i szuka na liście takiego grzechu i nic. Wychylił się z za zasłony i woła ministranta:
– Co ksiądz daje za seks oralny?
– Jak dla nas to po Snikersie