Ciekawych rzeczy można dowiedziec się z forum…

Dziś właśnie leże sobie w łóżku… Nic mi się nie chce… łażę po necie… Aż tu nagle „cycki mi opadły” (jak to mawia pewien chłopak z mojej pracy).

Natrafiłam na wątek 40 letniej kobiety, która opisała perypetie w związku ze swoją 3 tygodniową ciążą. Ważne w tym wszystkim jest to, że wątek ten znalazł się na forum „W oczekiwaniu”, czyli jak rozumiem forumowiczki tamtejsze powinny mieć minimum wiedzy o rozmnażaniu płciowym człowieka. Pomyliłam się, zszokowałam, a następnie niesamowicie uśmiałam. Oto przyczyna:

Jedna z osób napisała coś czego nie zrozumiałam:

„3 tc? Toz to dopiero do zagniezdzenia dochodzi? wink Pewnie masz 5. tydzien od
ostaniej misiaczki na mysli?”

Z lekcji biologii, książek, programów telewizyjnych itp pamiętałam, że do zagnieżdżenia dochodzi 7 dnia po zapłodnieniu. Pomyślałam, że ktoś po prostu twierdzi inaczej. I o co chodzi w kolejnym zdaniu? Wyjaśniła mi to dopiero kolejna osoba na forum.

„to samo pomyślałam, 3 tydzień ciąży najczęściej jeszcze jest
niewykrywalny, poziom HCG jeszcze nie zmienia się tak, by go wykryć.

Pewnie 5 tydzień ciąży, 3 tydzień po zapłodnieniu.”

I w tym momencie szczęka mi opadła. Nie wiedziałam, że w ciąży można być przed zapłodnieniem…

Strumienie zimnego powietrza w krocze

Gdzie się podziała życzliwość i uprzejmość sąsiedzka. Żeby tak sąsiadce  świdrować?

Kawał na dziś

Ostatnimi dniami chciałam napisać dwie notatki, ale nie miałam weny i porzuciłam je po kilku zdaniach. Ciekawe czy dziś uda mi się je dokończyć. Póki co: kawał na dziś.

Rozmawia dwóch psychologów:
– Wiesz, to dziwne – mówi pierwszy – Wystarczy krzyknąć „aaaaaa!” w bibliotece, a wszyscy się na ciebie gapia w milczeniu.
– A próbowałeś zrobić to samo w samolocie? – mówi drugi. – Wszyscy się przyłączają.

Jestem przekonana, że przy odrobinie dobrej woli można wyciągnąć z niego jakiś mądry morał oraz głębokie wynurzenia o kondycji jednostki w obliczu pogoni za przypodobaniem się społeczeństwu ;]

Kawał antropologiczny

Dlaczego jaskiniowcy ciągali kobiety za włosy?

Bo jak ciągali za nogi to nabierały błota.

Czy to byli „neo”, czy „post” czy cokolwiek … ??

Przy okazji polecania wam, poleconego mi bloga i wpis, postanowiłam przedstawić tu szerszej publiczność takie oto cudo (dostępnego również na powyższym blogu)

Usiądźcie wygodnie i trzymajcie się ;]

Naukowcem być!

Kiedyś oglądałam taki ciekawy program przyrodniczy. Opowiadał o niesamowitości świata owadów.  Naukowcy w pewnym momencie przeprowadzili ciekawy eksperyment. Otóż postanowili potraktować pająki różnymi narkotykami i obserwować jakie będą tworzyć pajęczyny. Oczywiście efekt był łatwy do przewidzenia dla każdego nastolatka z pod śmietnika. No ale naukowcy nie maja czasu na takie sprawy, wiec mogli nie wiedzieć ;]

Oto co przeczytałam dziś: [Źródło]

Jeden z dwóch pająków krzyżaków wysłanych do orbitującego laboratorium na pokładzie wahadłowca Endeavour przepadł.

Astronauci podejrzewają, że pająk wybrał się na spacer kosmiczny do pojemnika swego sąsiada. Przed startem oba stawonogi zostały od siebie oddzielone i miały spędzić trzymiesięczną misję oddzielnie.
Uciekinier pełnił rolę rezerwowego na wypadek, gdyby jego kolega z jakichś powodów nie nadawał się do badań.

Problem w tym, że główny pająk jest tak skołowany brakiem grawitacji, że zapełnił swój pojemnik kłębowiskiem pajęczej nici. Chciał w ten sposób poradzić sobie ze stanem nieważkości i chorobą kosmiczną. Tyle że jego sieć utrudnia teraz poszukiwania zbiega.

Zwierzaki przygotowali do kosmicznej przygody naukowcy z Uniwersytetu w Kolorado. Zamierzają oni odpowiedzieć na dziecięce pytanie, jak pająki budują swe sieci w kosmosie. Wygląda na to, że odpowiedź brzmi: z trudem.

Bycie naukowcem musi być fajne ;]

Historyczna zabudowa po prawej stronie

historyczna-zabudowa-po-prawej-stronie Normalnie jaja jak balony. To jest właśnie to, dlaczego tak nie cierpię lokalnych serwisów Gazety Wyborczej. Mam większe predyspozycje żeby opisać swój odział, ale spotkałam się też ze szczuciem prezydenta innego miasta, w tak bezczelnie zmanipulowanym artykule, że najwięksi propagandziści z III Rzeszy albo ZSRR, by się tego tekstu nie powstydzili. Był napisany genialnie. Przekazywał prawdziwe treści, ale tak ukryte, że nie były widoczne dla większości komentujących.

Ale wracając do sedna: Przedstawiony teraz miasta jest zabudowany jeszcze przedwojennymi domami. Była to żydowska dzielnica w centrum miasta, ale jej biedniejsze rejony, dla normalnych ludzi – żadni tam finansjerze i lekarze. niektóre są drewniane, niektóre murowane. Raczej proste w formie i nie przedstawiające walorów estetycznych. Jednak moje miasto cierpi z dwóch powodów:
1) jedni narzekają na brak zabytków, starówki, deptaka
2) drudzy narzekają na chaos urbanistyczny i wiejskość przeplataną blokowiskami

To miejsce ma niesamowity urok. Znajduje się w centrum miasta, ale wchodząc w nie się tego nie czuje. Nie ma betonu i asfaltu, więc latem w upały powietrze jest czyste i rześkie. Po burzy czuć zapach gleby (ponoć to bakterie glebowe się uaktywniają tak). Pełno jest różnorodnych ptaków. Zimą jest przepięknie, kiedy lepki śnieg oblepia gałązki. A do tego z tego miejsca do najważniejszych autobusów jest max 10 minut drogi pieszo. Do ścisłego centrum 10-15 minut. można całkowicie oderwać się od miejskiego zgiełku, jednocześnie szybko do niego powracając. To takie uroki mieszkania na przedmieściu, nieopodal lasu –  w samym centrum miasta.

Dalej (za tym wielkim zielonym) również znajdują się domki jednorodzinne. Tamte są bardziej zadbane, remontowane, i jest ich więcej. Są przede wszystkim całkowicie prywatne. Te bliżej są w dużej mierze własnością miasta. Niegdyś dostawali je wojskowi i milicjanci. Ponad to ta bliższa cześć wizualizacji, od kilkudziesięciu lat była w ciągłym zawieszeniu. Co raz zmieniano plany. Już magistrat miał coś z tym robić, ale nie było na razie pieniędzy… kiedy nagle zmieniały się władze i przystępowano do nowego planu zagospodarowania. Nie było sensu remontować, bo ciągle mydlono oczy tekstem „za kilka lat nastąpi wykup gruntów”. Z domów wyprowadzały się kolejne rodziny do nowo dostanych mieszkań. Te wynajmowano tylko na jakiś czas. W końcu każdy woli mieć swoje. Z czasem wykupiono, bądź wysiedlono lewą część ulicy. Ktoś wybudował tam całkiem sporą kwiaciarnie z mieszkaniem na górze. Reszta lewej strony to krzaki po pachy (a nie jestem niska).

W końcu coś się ruszyło. Po lewej stronie miał zostać wybudowany Urząd Miejski… już kilka lat temu, ale ktoś ciągle marudzi nad wszystkim. Aż w końcu kiedy odstąpiono od tego okazało się, że chodzi o ekskluzywny hotel i nadal żeby coś załatwić będzie trzeba biegać po całym mieście w poszukiwaniu kolejnych oddziałów UM. Niech im będzie – trochę ekskluzywności w mieście też się przyda. Zamiast parkingu wielopoziomowego i multikina postanowiono wybudować to zielone – opera. Były już plany realizacji reszty inwestycji. Zaczęto wykup prywatnych domów. Zniknęły płoty, wykarczowano krzaki i małe drzewka owocowe. Wyglądało to miejscami na „czyszczenie terenu”. Z wysiedleniem domów wynajmowanych, bądź czynszowych, z wieloma rodzinami był większy problem, ale i to było kwestią czasu. W 3 czy 4 kwartale tego roku miała się zacząć budowa ulicy. Celowo użyłam tego słowa: ulica nie ma systemu odprowadzania wody, która ścieka na lewą stronę lub wzdłuż przez kilkadziesiąt metrów, jest z kocich łbów, jest wąska. Nie można tego nazwać modernizacją. Prawa strona została podzielona na kilka działek przeznaczonych pod ewentualny zakup przez inwestorów. Przeznaczeniem terenu miały być obiekty usługowe. Szykowało się centrum z prawdziwego zdarzenia. Choć praktyka w moim mieście pokazuje, że i tak wyszedłby z tego chaos architektoniczny.

Nagle pojawił się problem z finansowaniem budowy opery. Nie wiem dokładnie, ale ponoć to kwestia środków z UE i niewłaściwego obracania nimi. Budowę wstrzymano wiosną przy surowym stanie budynku. Dodatkowo pewne kręgi związane bardzo ściśle z Gazetą Wyborczą, a mianujące się ekspertami od zabytków i dziedzictwa kulturalnego, zaczęły walczyć o pozostawienie tych terenów w obecnym klimacie. Zrobiona prasową nagonkę.

Wszystko to pachnie przekrętem i machlojkami finansowymi. Prawda? Nie ważne kto chce na tym zarobić, bo wszyscy chcą. Ja chciałam tylko zwrócić uwagę na bezczelność lokalnego oddziału Gazety Wyborczej, która takie akcje organizuje nie pierwszy raz.

Oto co Gazeta pisze o tym terenie w nagłówki raportu specjalnego:

Wzdłuż ul. XXXXX między XXXXX a XXXXX zachowało się w sumie około dziesięciu budynków z przełomu XIX i XX w. *
* Ulice są zaznaczone jako XXXXX, ponieważ chce zachować pewną anonimowość. I tak się zbyt mocno odkrywam, a nie chodzi mi o to aby okazywać ekshibicjonizm internetowy, ale aby przekazać pewne poglądy.

Gazeta dopięła swego. Powstał nowy plan zagospodarowania terenu. Właśnie się ukazał. I co się okazuje. Zachęcam do uważnego przyjrzenia się jeszcze raz i policzenia czerwonych obiektów. Te kolorowe to już istniejące. Na samym dole jest coś małego czerwonego. Nie wiem dokładnie co to, bo topografia parku jest dziwna. Mało tego: to półokrągłe niebieskie jest w miejscu gdzie obecnie jest całkiem popularny i ładny park, mały ale urokliwy z różnorodna gamą, gęsto zlokalizowanych drzew. W ogóle topografia parku i tego co jest za nim się nie zgadza z tym co istnieje naprawdę. Dziwnie przerysowane to jest. Ale to tylko taka ogólna wizualizacja, więc się nie czepiam. Tyle, że ktoś wziął za to kasę. Masakra, że niektórzy architekci są tak dobrze opłacani za odwalanie chały. Aż czasem żałuje, że nie poszłam jednak na architekturę. Wybrałam sobie fach w którym za błędy grozi mi odpowiedzialność karna… a oni coś takiego robią…

I tu przechodzę do sedna sprawy:
Ile widzicie tam budynków przewidzianych do ocalenia?? Poza tym czymś małym na dole, ja widzę dwa.

Poza tym Gazeta Wyborcza oznajmia z radością:

– Jego lewa strona byłaby historyczna. Prawa nowoczesna – opowiada [jakiś pan] z departamentu urbanistyki.
Nowoczesność, czyli hotel, na który znalazłoby się miejsce od strony pl. Uniwersyteckiego, oraz mieszkaniówkę połączoną z usługami. Pierwszy z nich zbudowany mógłby być na łuku. Z pozostałymi kubaturami (miałyby po pięć kondygnacji wysokości) tworzyłby kwartały zwartej zabudowy pierzejowej.

Jednym zdaniem: jakiś deweloper zbije majątek na apartamentach o powierzchni 50m² ** w najlepszej lokalizacji w mieście.

** Celowo z pełnym szydzeniem nazwałam „apartamentami” te blokowiska z klitkami 50m²,ale za to dużym tarasem. (Widziałam plan takiego, gdzie ktoś będzie miał większy taras niż mieszkanie, bo nie dało się zrobić normalnego balkonu, a dało się zagospodarować niższą cześć budynku jako taras).

Kurwica mnie bierze jak widzę takie bezczelne robienie z wszytskich osłów !!! To ma być ochrona dziedzictwa miasta? Blokowanie rozwoju centrum usługowo-kulturalnego dla mieszkaniówki z nędznymi sklepikami i fryzjerkami, pod pretekstem ochrony zabytków ??

Choroba filipińska

Kiedy wszyscy łącznie z PiSem naśmiewali się z choroby filipińskiej Kwaśniewskiego, lewica próbowała sprawę załagodzić, uciszyć rozgłos, który rozbrzmiał aż nadto. Niektóry próbowali bronić, inni krytykowali otwarcie, choć nie krzyczeli.  Nie szczekali w stylu „a wy sami pijecie”. Jakby polska lewica nie była żałosna, nigdy nie zniżyła się do tak dziecinnych zagrywek jak Jarosław Kaczyński. Jakby ledwo co z piaskownicy wyszedł…

Prezes przypomniał, ze niedawno w Sejmie przemawiał z mównicy poseł kompletnie pijany i media się tym nie interesowały.
– Jeśli media nadal będą interesowały się panią poseł Kruk to my pokażemy tamte sprawy – powiedział Kaczyński. Prezes PiS nie odpowiedział jednak na pytanie, o jakiego posła chodzi.
Jarosław Kaczyński powiedział, że jak media będą ciągnęły sprawę Elżbiety Kruk, to pokaże inne tego typu przypadki.

Źródło

Podobni, nieprawdaż?

Robert Kubica / Aleksander Wielki

Robert Kubica / Aleksander Wielki

O co im chodzi?

„Jednak homoseksualiści to nie jedyna grupa wyłączona ze stanu kapłańskiego. Zgodnie z prawem kanonicznym, do seminarium nie zostaną przyjęte także osoby ułomne fizycznie. ”Ułomności cielesne nie pozwalające sprawować funkcji kapłańskich” to między innymi: ślepota, głuchota, brak ręki, nogi lub dłoni, a także brak palca wskazującego lub wielkiego palca u prawej ręki. Kapłan nie może być także przewlekle chory.”

Jakież to powinności ma ksiądz, które należy wykonywać najgrubszym palcem??
Ale i tak najlepsze jest to:

„Co ciekawe przyszły ksiądz nie może być też impotentem.”

A to i jeszcze więcej na: portalu bezbożnym i kłamliwym :D

Najlepsza fucha?

Sędzia piłkarski!!

„Świt zaczął wygrywać i gonić w tabeli rywali. W ostatnim meczu sezonu grał na własnym boisku z Górnikiem Polkowice. Przegrany w tym pojedynku spadał z ekstraklasy. Sędzia Grzegorz K. otrzymał propozycję korupcyjną z obydwu klubów – w imieniu Górnika pieniądze oferował Ryszard F. pseudonim „Fryzjer”. Mecz zakończył się remisem 0:0. Świt spadł, Górnik grał w barażach o utrzymanie. Za remis sędzia wziął 40 tys. od klubu z Polkowic, za wygraną miał obiecane 100 tys. zł. Podobną sumę oferowali przedstawiciele Świtu. Ostatecznie Świt spadł i Wójcik odszedł z klubu.” [źródło TU]

Czy może być lepsza fucha? Taki sobie sędziuje jak trzeba, a potem dostaje 100tys (chyba, że jest głupi/zbyt uczciwy to 40tys). Nikt się do niego przyczepić nie może, a kasa jest. Różnica tylko w tym kto płaci i kto jest szczęśliwy… ale co to za różnica?

Nie chce mi się myśleć dziś…

… ale mogę się pośmiać ;]
Widziałam kiedyś podobne cudo na ulicy…
wszyscy się za nią oglądali i śmiali…
nie mogła nie zauważyć…
może źle interpretowała…

Tylko dla dorosłych

Można się już śmiać

„- Tu się już tylko można śmiać – skomentował Lech Kaczyński”

No to oficjalnie już można… Pewnie szykują na jutro jakieś poważne atrakcje. Nie mogę się doczekać. Dawno nie oglądałam kabaretów, ale czy ten będzie w TV na żywo?

Cytując opis na gg znajomego: „Kto ma pilota ten ma władze” (nawiasem gratuluje świetnych opisów – nie musze pisać komu, pewnie sam się odezwie:) )

a miał jaja jak balony

Po wpisaniu w Google sekwencji „a miał jaja jak balony” mój blog ukazuje sie na pierwszym miejscu ;]

Posikam się z radości

O [TU] coś napisałam, a dziś tylko dopowiem, bo aż muszę się pochwalić z niewyobrażalnej radości i ulgi…

Po pierwsze: to czasem warto ruszyć łepetyną samemu, tudzież poczytać „Pomoc” w programach… a nie słuchać koleżanek.

Po drugie: akurat kiedy wydawało się, że nie złapie przez następny tydzień nikogo kto by mi pomógł z takim jednym programem komputerowym, to jakiś spec mi odpisał na takim fajnym forum o programach komputerowych do obliczania konstrukcji.

Po trzecie:jestem zła na siebie, że zmarnowałam 4 dni (choć wczoraj porobiłam coś innego pożytecznego więc tylko 3,5 dnia)

Po czwarte: dobrą stroną tego wszystkiego jest to, że w końcu po 4 latach mam sformatowany komputer. Wcześniej od jakiś 2 lat nie wyłączał się sam, włączał się 10 minut (razem z automatycznym uruchomieniem GG i internetu). A teraz działa jak marzenie… Nie warto być leniwym i przez to godzić się na niedogodności ;]

Ale mi ulżyło… ide nadrabiać zaległości ;]

„Plebania”, odcinek 1278

Plebania, odcinek 1278

200tys zł
komórki w liczbie mnogiej
kobiety w liczbie mnogiej…
aż ciężko sensownie to skomentować, żeby nie było prześmiewczo ;]
nie napisze nic, bo nie chce być chamska ;]

mam coś w sobie

Kiedyś przyszło mi rozmawiać z kimś bardzo pijanym. Nie sądzę, aby ten ktoś wiedział co robi, ale chyba chciał mi trochę posłodzić. Tylko cholera zastanawiam się w jakim celu…

W pewnym momencie usłyszałam:
– Myślę, że coś w sobie masz. Myślę, że masz w sobie trochę inteligencji.

To było jakieś 5 lat temu… ale do dziś mnie zastanawia o co chodziło ;]

Bardzo, bardzo chamski kawał, który przypomina mi się ilekroć dziś zaglądam na głowne strony serwisów informacyjnych

Nie żebym naśmiewała się z tej sytuacji… ale po prostu przypomina mi się. Taka krytyka fali pedofilii w pewnych środowiskach…

Ksiądz pojechał gdzieś załatwiać bardzo pilne sprawy. Akurat był bardzo ruchliwy okres na spowiedzi, wiec postanowił pod swoją nieobecność obsadzić w tej roli organistę myśląc, że nikt z wiernych sie nie domyśli. Przygotował nawet listę pokut za każdy grzech.
Organista bardzo dobrze sobie radził do czasu, aż ktoś wyznał mu wykonywanie czynności oralnych. Szuka i szuka na liście takiego grzechu i nic. Wychylił się z za zasłony i woła ministranta:
– Co ksiądz daje za seks oralny?
– Jak dla nas to po Snikersie

„Da pani tą złotówke na piwo”

Wychodziłam z pobliskiego blaszaka i chciałam odstawić wózek pobrany z parkingu za kaucją. Przy stoisku z wózkami gdzie miałam odebrać moją złotówkę stał pewien pan. Wiedziałam czego będzie ode mnie chcieć ale widząc, że nie mam innej możliwości musiałam niestety się z nim spotkać. Wstawiam sobie wózek na miejsce aż tu nagle:
– Da pani tą złotówkę na piwo
Musze przyznać, że się zdziwiłam trochę, bo raczej spodziewałam się typowego marudzenia , i samowolnie z tego stanu wymamrotałam powoli i cicho:
– Na piwoooo?
– Na piwo. A co będę panią oszukiwał, że na chleb
Wymiękłam. Nie wiem dokładnie co myślałam, ale jakiś dreszcz sympatii przeszedł po mnie. Dałąm tę złotówkę za szczerość. To jest cecha którą w ludziach bardzo cenie ;]

Kiedyś dałam resztki z zakupów (jedynie 50gr) chłopakowi ewidentnie wyglądającego na zaawansowaną kacowitość po nielegalnych środkach. Dokładnie wiedziałam po co mu te pieniądze i że to nie jest wcale takie dobre rozwiązanie. Ale co mogłam zrobić? Zaciągnąć go siłą na jakiś odwyk, na który by go nie przyjęli jeśli by nie wyraził na to zgody? I tak by znalazł sposób na zaspokajanie się, być może mniej przyjazny dla społeczeństwa i dla siebie. Nigdy nie byłam w takim stanie, a mimo to potrafiłam w pewien sposób zrozumieć go. Jeszcze nigdy nie otrzymałam w zamian za marne 50gr tyle wdzięczności i tak sympatycznego uśmiechu.

Nie wiem skąd ta życzliwość dla ludzi, dla których inni mają niezmierzone pokłady wrogości i strachu. Sztuczność i zakłamanie społecznych zachowań, a przede wszystkim bezmyślność, bardziej brzydzi mnie niż jednostki aspołeczne. W pewien sposób moją misją życiową jest szukanie zrozumienia dla zachowań nie idących po jedynie słusznej linii oraz bardzo mocna jej krytyka.

Bardzo mnie smieszą…

… dziewice, które pozwalają sobie pchać łapy miedzy nogi

… wtykają sobie penisy wszędzie, tylko nie tam gdzie trzeba

… w imię „oddania się” temu jedynemu ;]

Skini solidarni z Tybetem

Sztangista nie uniknął również pytań o swoją fryzurę – ogoloną w dniu zawodów na łyso głowę, którą uznano za manifestację solidarności z Tybetem.

Szerzej na ten temat wypowiadać się jeszcze nie chce. – Nie potwierdzam, nie zaprzeczam – tak to się mówi? – żartował odpowiadając na pytanie dziennikarza Sport.pl, Michała Pola, Kołecki zasłaniając się wciąż obowiązującymi go regułami olimpijskimi.
– Była symbolem – przyznał jednak.

… podobnie jak fryzury skinów