3 Króli, czyli czego nie cierpie w zacietrzewionych „ateistach”

Niektórzy wyznają zasadę lizania tyłków współbratymcom ideowym i przymykania oczu na ich kretynizm. Inni najbardziej właśnie tego kretynizmu nie znoszą. Ja należę do tej drugiej grupy, dlatego też tak strasznie razi mnie jak osoby podające się za „ateistów”, a w rzeczywistości będące tylko antyklerykalne, szczekają zacietrzewione na wszelkie przejawy życia katolickiego. Nie religijnego, bo przecież dla takich ludzi inne religie, np buddyzm, to samo dobro wymagające tolerancji, a nawet zachwytu.

Wczoraj (dla najbardziej zacietrzewionych również 24-26 grudnia) odbywał się taki właśnie seans „2 minuty nienawiści”. Na wszelakich forach różni ludzie narzekali jaka to niesprawiedliwość, że wczoraj nie pracowali. Ale nie to jest najgorsze. O wiele bardziej groźnym zjawiskiem dla ich życia jest niemożność pójścia do sklepu. A pomysły, by w każdą niedzielę sklepy były pozamykane to największa zbrodnia na ludzkości.

Zastanawia mnie tylko jak zareagowaliby ci narzekający, gdyby z powodu odchodzenia od Katolandu i laicyzacji kazano im iść do pracy w niedzielę. Chciałabym zobaczyć co wtedy będą pisać na forum te wszystkie panie i panowie biurowi i urzędowi, nie mówiąc o nauczycielach.

Reklamy