Nie lubie feministek

Może jestem jakaś zacietrzewiona czy coś… Może ten temat tak mnie interesuje, bo w pewien sposób jest mi bliski. W rozmowie ze mną ludzie dochodzą do dwóch sprzecznych wniosków: że jestem feministka najgorszego sortu, czyli tak zwanym babo-chłopem, albo wręcz przeciwnie, że jestem antyfeministką.

Ostatnio trafiłam na 2 takie feministyczne obiekty w prasie i TV, które znów wznieciły moje rozmyślania w tym temacie. Jednym z nich była jakaś tam doktor czegoś tam. Kobieta opowiadała jak to jest być feministką w Polsce i mówiła o tym co ją denerwuje w tym jak inni ją widzą i o czym z nią rozmawiają, co z kolei rozszerzyło się na rozmawianie ogólnie o dyskryminacji kobiet. Takie modne pogaduchy z cyklu „nie wiem co napisać, ale dziabnę coś modnego”.

Początkowo Pani ta zrobiła na mnie wrażenie. Pomyślałam sobie, że oto mamy sensowną feministkę w Polsce. O mojej pomyłce dowiedziałam się brutalnie, kiedy rozmowa zeszła na cycki i tyłki. Zdaniem tej Pani zaglądanie w dekolt jest dyskryminogenne (to mój wkład w polszczyznę, a nie słowo tej Pani), ponieważ jest seksistowskie, a do tego w rozmowach służbowych wpływa na stwarzanie relacji poniżających kobietę, dewaluującej wartość jej wypowiedzi, peszącej ją. Kobiety często traktowane są jak maskotki, a nie jak partnerzy. Pani ta podawała inne przykłady, z którymi nie sposób się nie zgodzić. Np zwracanie się przełożonego do kobiety o stopniu doktora określeniem „Pani Agnieszko”, do mężczyzny natomiast „Panie doktorze”, jest objawem stosunku jaki przełożony ma do wartości dorobku naukowego swoich przełożonych. Jest jeszcze masa takich innych „grzeczności” wypracowanych w społeczeństwie, które demaskują role kobiet w danych aspektach służbowo/zawodowych. Wracając do piersi: zostało wyjaśnione, że patrzenie na nie w czasie rozmowy uwłaczające jest straszliwie. Tu padło pytanie o to czy Pani Agnieszka patrzy na tyłki innych facetów. Patrzy. Nastąpiło pytanie o to czy nie uwłacza mężczyznom jako jej rozmówcom to, że po rozmowie z nimi Pan Agnieszka mierzy ich wzrokiem. Otóż: NIE. Gapienie się na tyłki mężczyzn nie jest seksistowskie, uwłaczające, mężczyźni przez to nie są traktowani jak mięso do sex-szenia się. Dlaczego: bo dupa jest z tyłu, a nie przodu.

Zgodziłam się z Panią Agnieszką co do tego, że wiele zachowań, grzeczności tak naprawdę są tylko symptomem braku poważania kobiet na gruncie zawodowym/naukowym. Ten sam mechanizm funkcjonuje nie tylko służbowo, ale też w zwykłej codzienności. Na każdym kroku mężczyźni jak i kobiety traktują kobiety jako takie biedne kurki, którymi musi się opiekować prawdziwy samczy samiec. Sensowne feministki, tak zwane babo-chłopy widzą to. Tyle, że te zachowania nie dyskryminują tylko kobiet, ale też mężczyzn.

Przykładem czysto lajtowym jest komunikacja miejska i zasada, że mężczyzna powinien ustąpić kobiecie. Logicznie byłoby gdyby istniała zasada, że ustępuje bardziej zmęczony, tyle, że to mężczyźni wykonują najcięższe prace, a w przypadku dzieciaków wracających z zajęć na studiach nie ma tu już żadnych przesłanek. Sytuacja odwrotna spowodowana jest bezsensownymi względami kulturowymi. Po wcześniejszych wiekach kultywowana jest wizja bezbronnej kobiety i mężczyzny, który musi zadbać o nią i troszczyć się, bo ona-głupia gąska sama nie da rady. Nie da rady też zajmować się tematami tak ciężkimi jak np polityka czy gospodarka, bo jest nieodporna psychicznie i często miewa migreny. Jej nieporadność przeszkadza jej nie tylko wchodzić do karety, ale też zajmować się nauką i finansami. Jest bezradna, więc ma tylko siedzieć i pachnieć. Może się co najwyżej zająć czymś w domu, bo to zajęcie przecież tak błahe, że powinna podołać. Z drugiej strony mężczyźni sami tym dowalają sobie, bo przecież to oni cierpią katusze stojąc w chorobie czy słabościach po harówce fizycznej.

Przykład hardcorowy: dzisiejszy wypadek. Wojewoda czy ktoś tam inny wypowiada się w telewizji słowami: „zginało 18 osób w tym 4 kobiety”. Dlaczego wartościuje się życie ofiar różnych wypadków? Dlaczego mówi się o tym jakby śmierć mężczyzn byłą mniej „niezwykła” niż śmierć innych? Albo z drugiej strony, dlaczego kobiety wymienia się wśród słabych i niedołężnych? Niby błaha sprawa, ale jakiego znaczenia nabywa kiedy np. tonie statek i mężczyźni są odpychani, bo na początku ratować mogą się tylko kobiety, dzieci i starcy. Tu feministki się nie oburzają. Ja się oburzam, bo kobiety pozwalając na nierówne/wyższe traktowanie w przypadku gdzie odnoszą korzyści, a za zarazem stawianie na równi z niedołężnymi i potrzebującymi pomocy, pozwalają tym samym na utarcie tego samego stereotypu, który pracodawcom mówi, że nie nadaje się do „męskich stanowisk”. Za to nie lubię feministek.

Reklamy

3 Komentarze

  1. 12/10/2010 @ 21:54

    Święta prawda.
    Dlatego ja krzywo patrzę – choć jestem za wszelką równością – na wszelkie maniackie politpoprawności i podobne bzdety.

  2. 08/11/2010 @ 13:28

    Kwestie równości są bardzo czcigodne, ale w historii próba ich wprowadzania zazwyczaj kończyła się nie najlepiej.
    Ja jestem mocno za ruchami równościowymi, ale nie za takimi które działają wybiórczo.
    W kwestii poprawy pozycji kobiet na rynku pracy wiele można zrobić tylko wtedy, kiedy na początku zrówna się mężczyzn w prawach do wychowywania dzieci.

  3. addiebundren33 said,

    09/06/2011 @ 16:32

    Sorry, ale patrzenie w dekolt w czasie rozmowy kiedy powinno się słuchać rozmówcy to oznaka braku szacunku. Analogiczną sytuacją byłoby gdyby kobieta w czasie rozmowy oceniała kształt pośladków rozmówcy (trochę trudniejsze, prawda?). Tymczasem sama napisałaś, że ona dopuszcza takie zachowanie po rozmowie. Czyli w czym problem?
    Przykłady, które podajesz były już setki razy omawiane przez polskie (i nie) ruchy równościowe. Nie oglądałam tego samego programu co ty ale podejrzewam, że miał jakieś ograniczenie czasowe. Zupełnie nie rozumiem dlaczego wymagasz by w czasie takiej jednej rozmowy zostały poruszone WSZYSTKIE tematy. Czyżbyś krytykowała panią, że nie zrobiła czegoś nieosiągalnego?
    Straszliwie denerwuje mnie gdy ktoś feruje wyroki nie orientując się tak naprawdę w temacie, opierając się na czyjejś jednej wypowiedzi czy jednym aspekcie działań jakiegoś ruchu. Jak już krytykować, to z sensem i po dogłębnym poznaniu tematu, albo w ogóle. Niestety nie lubić feministek „wypada” więc wiele osób czuje, że ma przyzwolenie na taką powierzchowną krytykę.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: