Skąd się bierze troska o naturę?

Zaczynają mnie zastanawiać ludzie chcący na siłę ratować Ziemię, foki, wilki, klimat, wszystko. A tak dokładniej to efekt który chcą uzyskać.

Można sobie kochać przyrodę, zwierzątka, rozczulać się pięknem życia jako fenomanalnej siły. W zasadzie sama w dzieciństwie fascynowałam się tym jak skąplikowane i piękne jest życie samo w sobie. Tyle, że co to ma wspólnego z maniakalnym płakaniem za wymierającymi gatunkami i utrzymywaniem na siłe ostatnich kilku owadów na ostatnim stanowisku? Zycie w tym swoim „pięknie” brutalnie wybiło już miliardy gatunków. O ile można się oburzać nad celowym wybijaniem tygrysów tasmańskich i rozczulać filmem z ostatnim żywym osobnikiem, to dlaczego by płakać po gatunku, ktury natura sama wybija, bo już jest nieprzystosowany/za słaby do życia? Przecież powstawanie i ginięcie gatunków jest najnaturalniejsze w naturze.

Podobna sprawa ma się z klimatem. Niektórzy roztrząsają zmiany klimatyczne z ponktu widzenia ludzkości, ale co ich obchodzi co będzie za 100 lat jak nie będzie ich na świecie? Inni zagrożeń dla natury. Tyle, że to właśnie w okresach znacznie wyższych temperatur najbujniej rozwijało się życie na Zimi.

Jeszcze inni na tej samej zasadzie boją się napływu innych kultur do Europy… a przecież współczesna europa wzieła się z upadku starej europy i najazdu „innych”…  upadki imperiów, systemów społecznych itp jest naturalną sprawą. Po co się tego bać? To tylko tworzy konflikty i nieszczęścia.

Zastanawiające dla mnie jest to skąd w ludziach taka konieczność zachowywania tego co już jest? Skąd lęk przed zmianami, które w zasadzie dotyczyć mogą późniejsze pokolenia? Skąd parcie na utrzymywanie świata takiego jakim jest teraz? Dużo spokojniej żyło by sie ludziom gdyby uczyli się o przeszłości, zauważali i przyjmowali ze spokojem naturalne zmiany wynikające z pewnej ewolucji społecznej/biologicznej/klimatycznej i każdej innego.

Reklamy

4 komentarze

  1. tristan-c said,

    03/01/2010 @ 12:57

    Status quo . Po prostu nie chcą bo się boją gdyż te zmiany są nieznane i niepewne. Media przedstawiają tak te sprawy to nic dziwnego ,że przeciętny konsument wiadomośći telewizyjnych odbiera to tak jak mu w smak czyli tak jak dostał podane..

  2. saunterer said,

    13/02/2010 @ 20:59

    „Niektórzy roztrząsają zmiany klimatyczne z ponktu widzenia ludzkości, ale co ich obchodzi co będzie za 100 lat jak nie będzie ich na świecie? ”

    Zrozumieć dlaczego (na ogół) nie niszczymy (śmiecąc, dewastując, cokolwiek) miejsc do których już najprawdopodobniej nie wrócimy, ale dzięki temu wciąż tam będą i w rezultacie ktoś będzie mógł cieszyć się ich pięknem powinno być trochę prościej :).

    Poniekąd jestem przedmiotem pytania, więc postaram się przynajmniej po części odpowiedzieć. Chciałbym uniknąć dużych słów, ale trochę trudno – planeta na której żyjemy nie jest wyłącznie naszą własnością a tak ją traktujemy. Ba, traktujemy gorzej, bo o coś własnego się z reguły dba. Na pewno spotkałaś się z, podobno indiańskim, powiedzeniem o tym, że ziemi nie dziedziczymy po przodkach, ale wypożyczamy ją od wnuków. Ktoś będzie kiedyś żył na tej planecie.

    Zanik bioróżnorodności ma wysoce niekorzystne skutki dla ekosystemów, my jesteśmy ich częścią, czy tego chcemy, czy nie. Sieci zależności w przyrodzie są nieprawdopodobnie skomplikowane. Jednym ze stwierdzonych efektów tego procesu jest np. obserwowany bodajże w badaniach przeprowadzonych w jakimś kraju afrykańskim wzrost zachorowań na choroby odzwierzęce – gdy brakuje innej zwierzyny stajemy się łatwiejszym celem dla mikroorganizmów. Choćby dlatego warto.

    Z drugiej strony w ogóle dziwne – z, powiedzmy, naukowego punktu widzenia – jest to, że rozczulamy się nad zwierzętami jako takimi. Bo nie ma właściwie powodu, dla którego mielibyśmy tracić naszą energię na to, by współczuć zwierzętom i litować się nad ich losem, nie służy to naszemu przetrwaniu. Albo jest to więc skutek uboczny czegoś innego – lubimy szczególnie zwierzęta bliskie człowiekowi, podobne nam a zwłaszcza małe zwierzątka – albo przystosowanie. Warto rozważyć tę drugą opcję – hominidy które eksploatowały swoje środowisko bezrefleksyjnie i niepohamowanie miały małe szanse by zostać naszymi przodkami (lud Rapa Nui który prawdopodobnie zdewastował ekosystem Wyspy Wielkanocnej i skazał się tym samym na zagładę). Innymi słowy, warto dbać o swoje środowisko (większość żyjących do dziś poza cywilizacją plemion „dba o środowisko” – bierze z niego tyle, ile potrzebuje) i możliwe, że mamy to „zakodowane w genach”

    Pozdrawiam serdecznie ;-)

  3. anhydryt said,

    13/03/2010 @ 12:28

    Może to nie jest z samej troski o ginącą przyrodę tylko o poczucie przysłużenia się światu w takiej globalnej skali? Takie poczucie misji, tylko inaczej.

  4. Borys said,

    27/05/2010 @ 22:34

    Co do napływu innych kultur do Europy to z tym faktem wiąże się zagrożenie iż wspomniane obce kultury po pewnym okresie mogą nas zdominować. Historia ludzkości zna przecież wiele przypadków cofania się wstecz naszego gatunku, wystarczy porównać Starożytność i Średniowiecze (to taki najprostszy przydklad, ale jest wiele takich moze tylko na mniejszą skalę, bardziej lokalnych). Ja bynajmniej nie chcę takowej regresji, a widzę taką możliwość obserwując np. kulturę arabską.
    Co do ginących gatunków to ja jestem za tym aby człowiek stał na straży inncyh gatunków, jeżeli jest on głównym powodem ich znikania z planety. Musimy jako ludzkość wziąść na siebie odpowiedzialność z tym związaną. Do tej pory nasze kroki są krótkowzroczne i mocno nadwyrężamy zasoby naturalne Ziemii nie myśląc o przyszłych pokoleniach, a przecież w naszym interesie jest aby planeta była „zdrowa”.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: