Kaczy kuper

2krzesłaNiektórzy popełniają wyjątkowo dużo gaf. Niektóre z tych gaf są niesamowicie żenujące. Jedna z nich jest Artur Borubar i Roger Pererio. Nie dość, że jest wyrazem lekceważenia tego czym emocjonuje się duża część rodaków, to jeszcze wskazuje na problemy z nietolerancją alkoholu (bo wątpię, żeby takie przejęzyczenie było efektem tylko pomyłki oraz, że pozwolili by na to spece od wizerunku).

Żenujące jest jednak jeszcze coś: szukanie takich gaf na silę, wyśmiewanie na silę. W ubiegającym tygodniu hitem było to zdjęcie, choć nie wielkiej wagi (na co wskazywało umiejscowienie tego niusa w serwisach mniejszej „powagi”).

Co takiego mnie w tym żenuje? Zachowanie ludzi, którzy wyśmieli prezydenta zakrywając tym swoje kompleksy.

Co ja widzę na tym zdjęciu? Próbę wyjścia z niezręcznej sytuacji w jakiej postawiono (może celowo, może nie) prezydenta, poprzez utrzymanie jednakowej odległości między przedstawicielami wrogich obozów politycznych. Próbę bycia ponad podziałami. W zasadzie należy się uznanie za to zachowanie (oczywiście w kontekście wcześniejszych zachowań  Zapewne gdyby prezydent się nie spóźnił dodatkowego krzesła by nie było.

Ostatnio za mocno się bulwersuję :-)

Reklamy

Eko-oszołomizm

Właśnie obejrzałam angielski program (w stylu iście amerykańskim) o ogrodach. Jakiś facet pomagał biednym lokatorom zmienić ogród na zapleczu ich nowo zakupionego domu. Poprzedni właściciele wyłożyli te 2 metry szerokości płytami betonowymi przypominającymi kamień naturalny.

Nawiedzony prowadzący marudził coś  o tym, że w procesie produkcji cementu powstaje dużo gazów cieplarnianych i dlatego trzeba go unikać. Ponadto takie płyty są paskudne!! Później wybierał płyty z naturalnego kamienia z Indii, ale doszedł do wniosku, że są transportowane z daleka (gazy cieplarniane), a do tego pracujący przy tym ludzie zarabiają tylko 2 funty dziennie. Zrezygnował. Rozumiem, że w trosce o dobro tych ludzi lepiej nie dać im tych 2 funtów niż dać. Nigdy nie rozumiałam przewrotności tego trendu w miłosierdziu.

Ostatecznie, ten niezwykle proekologiczny ogrodnik zakupił [UWAGA] nie trawę, ale betonowe płyty przypominające kamień naturalny tyle, że wytworzone w 85% z starych płyt. O tym ile gazów wytwarza się w procesie recyklingu nie powiedział. Boskie po prostu :-)

Całe to zamieszanie miało na celu utworzenie „eko edenu”. Jak tego dokonano? Zostawiono 2 wolne prostokąty w których będą rosły kwiaty.

Czy to eko-oszołomizm lekki czy już zaawansowany?

Spartakus…

… moja słabość filmowa. Oglądam za każdym razem kiedy jest w TV. Zazwyczaj jest co 2-4 Wielkanoc. Tym razem jest właśnie teraz.

Genialny cytat z  filmu, niesamowicie ponadczasowy:
„W domu nie wierze w żadnego boga tak jak Ty, ale publicznie czcze ich wszystkich”

Alkohole

Vana TallinnNie wiem co się ze mną dzieje. Chyba dorastam :-) Zmieniają mi się smaki. Z młodzieńczego uwielbiania dla półsłodkich win, piw mocno chmielowych, zrobiłam się smakoszką mocnych alkoholi smakowych i wytrawnych win. Co prawda moje doświadczenie jest nikłe, ale na myśl o niektórych 40% (lub mocniejszych) „wódkach” smakowych aż cieknie mi ślinka. Ostatnio w pracy miałam okazje spróbować kieliszek koniaka, niedawno otworzyłam zalegający u mnie na szafie już 1,5 roku likier … i po prostu oszalałam na punkcie tego smaku i tego ciepła w brzuchu jakie potrafi wytworzyć jeden kieliszek. Niegdyś w ogóle nie tolerowałam alkoholi mocniejszych niż 12%, chyba że na imprezie, tylko po to żeby złapać humorek, oczywiście zabijając ich smak dużą ilością napojów.

1,5 roku temu dostałam butelkę likieru Vana Tallinn przedstawionego na załączonym rysunku. Mam wersję 45%. Jest jednocześnie przepysznie słodki, a z drugiej strony z za słodyczy wydostaje się taka ogrzewcza moc alkoholowa. Szukałam informacji na Google o nim i dowiedziałam się tylko tyle, że jest polecany i chyba niedrogi. Zastanawiam się czy można kupić go u nas, bo świetnie nadawałby się na zimne grudniowe wieczory :-)

Brutalny, nieczuły świat

Jak mnie to wkurza jak ludzi rozpoczynają swoje narzekania na temat ludzkiej obojętności, znieczulenia i takich tam. Usiądzie sobie taka świnia z innymi i zaczyna marudzić jak to nikt nie pomoże człowiekowi w potrzebie, tylko wszyscy stoją i udają, że nie widzą. Nie spytają czy pijak się dobrze czuje,  nie pomogą kobiecie z wózkiem,  nie zareagują w przypadku bójki. Najbardziej żałosne w tym momencie: nikt nie interesuje się losem starszych, samotnych sąsiadów.

Tylko taka refleksja: w takich rozmowach niemal wszyscy są oburzeni znieczuleniem całego świata. Na ulicy niemal nikt nie reaguje w wyżej opisanych przypadkach. Jaki z tego wniosek? Niemal wszyscy, którzy ośmielają się chrzanić o wyżej opisanym są podłymi hipokrytami, którzy swój brak odwagi i znieczulenie próbują zakryć publicznym szczekaniem pod tytułem „jestem taki dobry, ale nie miewam okazji”. Żenujące…

Jeszcze żyje

Ja naprawdę lubię tego bloga i obiecuje, że jutro coś napisze. Od 2 tygodni próbuje ale nie mam weny. Poza tym jestem flejtuchem językowym, a tu staram się jakoś w miarę gramatycznie pisać … i ostatnio nie chciało mi się układać składnie zdań.Musze sobie sama publicznie obiecać, że w końcu dokonam jakiegoś wynurzenia zanim zapomnę całkowicie o tym, że mam bloga.