Zjawisko biologiczne

Kiedyś Kaczyński (nie pamiętam który, ale jakie to ma znaczenie?) powiedział, że on wraz z bratem są zjawiskiem biologicznym a nie politycznym. Strasznie spodobała mi się ta wypowiedź i teraz stosuje ją do siebie :-)

Ja też jestem zjawiskiem biologicznym i wcale się z tym źle nie czuję. Otóż:

W mojej firmie (mogę chyba tak mówić skoro pracuje tam już 4 tygodnie) pracują 3 panie od księgowości i spraw pracowniczych oraz dodatkowo jedna w kosztorysach. Na warsztacie są sami panowie. Kadra inżynierska to obecnie 10 mężczyzn i 2 kobiety w tym jedna na zwolnieniu przed porodem. Kiedy przyszłam tam pracować na warsztacie zwracano na mnie baczną uwagę. Wiadomo: nie dość, że jestem nowa i trzeba poplotkować to jestem kobietą, a z tymi oni w pracy nie mają zbytnio styczności. Przyzwyczaiłam się, oni też.

Przyszło co do czego i po 3 tygodniach wysłano mnie w delegacje. Pracownicy przyjęli to dość normalnie. W końcu wyjeżdżali już z tą ciężarną. Za to inni na tej budowie (podwykonawcy i rodzimi pracownicy) oglądają się za mną jak za wyżej wspomnianym zjawiskiem. Mogło by mnie to peszyć, mogłoby ekscytować, ale ze mnie to całkowicie spływa :-)

Odkryłam w sobie pokłady swojego JA. Moje JA w dzieciństwie nie lubiło lalek, malowideł. Już bardziej atrakcyjne były samochodziki, bo się ruszały. JA lubiło się bawić na ogrodzie, wkładać ręce w glebę, nigdy nie przejmowało się czystością. Do teraz mam to gdzieś jak się wybrudzę „na mieście” i dziwi mnie, że niektórzy tak przeżywają każda plamkę (choć gdyby tego nie robili to nikt by ich nie zauważał).

Moje JA zawsze patrzyło niechętnie na prace w biurze. Koleżanki trafiały na praktykach miedzy 4 a 5 rokiem do biura i przejmowały się ubiorem (bo laski w biurze co dzień mają inne, coraz bardziej wystrzałowe ubrania), a moje JA czuło intelektualny wstręt do takich niskich ekscytacji.

Moje głęboko skryte JA trafiło w końcu na budowę i wyszło z ukrycia. Cieszy się niesamowicie, że może sobie tak swobodnie brać do ręki co chce, chodzić brudne, latać beztrosko wszędzie i niczym nie musi się przejmować poza pracą.

Moje JA jest w swoim żywiole. Tylk oczasem moje JA myśli o zbrojeniu w płytach żelbetowych i tęskno mu do projektowania, liczenia itp. Szkoda, że dzień jest zbyt krótki na prace na 2 etatach i trzeba wybrać albo budowe, albo projektowanie. Jedynym co cieszy w tej sytuacji jest to, ze tesknota wskazuje na to, że idealnie wybrałam kierunek studiów.