War is over if you want it…

najbardziej wzruszająca piosenka świąteczna na świecie ;]

cholernie antywojenna i pacyfistyczna. A niedawno była 28 rocznica śmierci Johna Lennona…. ten Pan mnie wzrusza co raz…

Reklamy

Urodziny

Urodziny są dla mnie specjalnym dniem, w którym solenizant (o ile coś dla mnie znaczy) jest kimś specjalnym i należy mu sprawiać przyjemność. Najczęściej jestem to ja i najbliższa mi rodzina (jeśli potrzebuje tego i na tyle na ile mogę ingerować), oraz moja miłość życiowa. Szczególnie silnie to odczuwam jeśli chodzi o mnie. Przecież sama najlepiej wiem czego chcę i jak sobie sprawić przyjemność. Na tym polu mam największe możliwości. Dlatego zawsze lubię sobie coś zafundować, zaplanować dzień tak, aby znalazło się w nim tylko to co lubię najbardziej.

Dziś nie sa moje urodziny… były 5 dni temu. Są kogoś innego i mam wielką potrzebę sprawienia temu komuś radości ;] Można powiedzieć, że to kolejny przypadek egoizmu, bo to ja potrzebuję tego niejako dla siebie. Tak więc ide radośnie narzucać się z tą przyjemnością ;]

Śmierci ostrzy się już kosa. Dymek z papierosa.

Nie niszczmy jamniczka!!

Nowy wróg

Każda instytucja, aby istnieć musi posiadać jakiegoś wroga. Im bardziej wątłe podstawy  istnienia danej organizacji, tym silniejsza walka z wrogiem, a co za tym idzie również silniejsze parcie ku tworzeniu wrogów. W zasadzie naturalna sprawa: jeśli ludzie czują się zagrożeni silniej dążą do stworzenia grupy oporu, tym słabiej też weryfikują zasadność istnienia i zasad działania grupy do której pragną należeć. Tworzenie sztucznego zagrożenia istniało od zawsze. Często też było pokusą do wykorzystywania go do prywatnych celów.

Weźmy na przykład Kościół Katolicki. W pewnym momencie silnie walczył z Islamem (przy okazji Islam walczył z Kościołem na podobnych zasadach). Narastające poczucie zagrożenia (dla wielu prostych ludzi kompletnie nie do zweryfikowania) sprzyjało popieraniu organizacji będącej celem ataku oraz ośrodkiem walki. Krucjaty stanowiły dodatkową dodatkową motywacje. Nie dość, że scalało to KK, to dodatkowo było skutecznym sposobem na zasilanie finansów. Wrogiem były też czarownice, heretycy i inni bluźniercy.  Ludzie bali się Szatana i czarownic rzucających urok, wiec popierali KK , który ich bronił. Przy okazji nazwanie kogoś czarownicą i heretykiem było skuteczną bronią przeciw zwyczajnym przeciwnikom politycznym.

W środę oglądałam dokument o piłce nożnej w bloku komunistycznych (głównie ZSRR). Przed wojną bolszewicy zwalczali piłkę nożną, lecz szybko doszli do wniosku, że może się ona stać pewnego rodzaju narzędziem. Zespoły dostały „patronów”: Dynamo Moskwa znalazło się pod opieką NKWD, a honorowym prezesem został Beria. W tym samym czasie Spartak Moskwa był klubem niezrzeszonym i na tyle dobrym, że zdobył mistrzostwo. Nie podobało się to prezesowi Dynama, wiec jak tylko nadarzyła się okazja czołowe gwiazdy Spartaka zostały aresztowane, oskarżone o wspieranie kapitalizmu i zesłane do łagrów. Trochę później, w czasach kiedy na zachodzie sławę zdobywał Pele, w Rosji grał pewien zabójczo utalentowany młodzieniec. Jako gwiazdor obracał się na przyjęciach wśród kręgów działaczy partyjnych. Pewnego razu ponoć coś nieroztropnego powiedział do córki działaczki. Aresztowano go i obiecano, że jak się przyzna, to będzie mógł wyjechać na Mistrzostwa Świata. Przyznał się i 10 lat spędził w obozie pracy. (nie jestem pewna czy 10 i jakie miał nazwisko, ale jak znajdę o tym informacje to uzupełnię).

W tym samym czasie podobne reakcje (choć nie aż tak brutalne) miały miejsce w USA, w których wystarczyło nazwać jakiegoś komunistą, a usuwało się go z życia publicznego. I to wszystko w kraju, w którym ponoć istnieje coś takiego jak „wolność” w posiadaniu i wygłaszaniu poglądów.

Inną kwestią jest też to w jaki sposób USA doszły do potęgi. Kraj, który wzbogacił się na II Wojnie Światowej, od tamtego czasu niemal bez przerwy (przynajmniej dłuższej) toczy jakieś wojny czynne, zimne, ciepłe i inne. Tylko poczucie zagrożenia usprawiedliwia do przesuwania środków z budżetu z działań prospołecznych na wojenne. A to powoduje wzrost potęgi militarnej, która przyczynia się do ekspansji imperialistycznej. (wiem że zabrzmiało to jak z jakiejś propagandy :] )  Niektórzy wręcz uważają, że USA nie chcieli wygrać wojny w Wietnamie, a jedynie tam być. Czyż to stwierdzenie nie pasuje do obecnej sytuacji w Iraku i Afganistanie?

Obecnie mamy na świecie nową wojnę, mającą na celu utrzymać potęgę USA – wojnę z terroryzmem. W jej imię, społeczeństwo utrzymywane w ciągłym strachu jest w stanie popierać tortury i bezprawne uprowadzanie i przetrzymywanie więźniów mimo, iż jest to w sprzeczności w prawem i ideą swego państwa. To podsycanie to miedzy innymi wiadomości co kilka dni o sprawdzaniu ludzi podróżujących metrem w Nowym Yorku 3,5 roku temu. Oczywiście posiadano pogłoski o zamachach. Nie pamiętam, aby znaleziono choć jedną imitacje bomby. Na nowo mamy podsycanie nienawiści do islamu i islamu do chrześcijańskiej Ameryki (ale także i innych chrześcijańskich państw).

Warto przy tej okazji zauważyć, że to co w czasach II Wojny Światowej dla Polaków było walka o wyzwolenie kraju z pod okupacji, dla Niemców nie różniło się od tego co dziś nazywamy terroryzmem. To co dziś dla Izraela i USA jest terroryzmem, dla Palestyńczyków jest tym taką samą walką o wolność ich kraju. W tym samym czasie podobną sytuacje narodu czeczeńskiego interpretuje się zupełnie inaczej. Pojęcie tego co jest terroryzmem a co walką o wolność jest bardzo względne.

Wcześniej wspomniany Kościół Katolicki stracił możliwość szukania wrogów w innych religiach w imię miłosierdzia. Polowania na Szatana też już są raczej śmieszne, niż groźne. Wroga trzeba mieć i znaleziono go w postaci laicyzmu. Od kilku lat przy różnych okazjach religijnych obserwuje wystąpienia przedstawicieli instytucji kościelnej, atakującej laicyzm. Kościół zdaje sobie sprawę, iż w świecie, który głosi rozdzielenie religii (każdej) od państwowości w imię wolności wyboru wyznania i nie narzucania wiary, traci wpływy. Zaczął więc walczyć z laickością, która ponoć niszczy rodzinę. Oczywiście chodzi o model rodziny pojmowany przez instytucje.

Tak wiele krytyki z europejskim i amerykańskim świecie jest wygłaszanych w stosunku do Iranu – państwa kościelnego. A przecież laicyzacja Iranu przyczyniłaby się do tego, iż Kościół Katolicki mógłby tam działać i nawracać bardziej skutecznie. Oczywiście kiedy dzieje się to w kraju o innym monopolu religijnym to jest źle. Kiedy Kościół Katolicki walczy o utrzymanie swego monopolu w Europie już jest dobrze.

Zbliżają się święta… czy i tym razem usłyszymy o zagrożeniu dla rodziny i wartości moralnych ze strony laików?

W rozpowszechnionym w czwartek we Włoszech wywiadzie prasowym abp Amato powiedział, że w Hiszpanii postępuje laicka „indoktrynacja” i „kult państwa”, a władze dopuszczają się, jego zdaniem, „nielegalnej ingerencji” w oświatę. [źródło]

Przetasowania blogowe

Uznałam, że robi się dużo wpisów i poruszanie się po blogu robi się trudne. Poza tym często miałam kłopoty z kwalifikacją. Dlatego też postanowiłam zreorganizować bloga.

Być może za kilka lat wrócę do tego wpisu i będzie on miłym wspomnieniem przeszłości ;] Dlatego też trochę opiszę zmiany:

Do tej pory istniały następujące kategorie:
cynizm każdego dnia
jaja jak balony
Jesus Christ Superstar
kto ma miękkie serce musi mieć twardą pupę
organizacja
polecam
trochę kultury!
zamyślenie

Teraz pojawiły się:
luźna kategoria
muzycznie
o świecie
politycznie
sportowo

Niedawno dodałam linki do innych blogów. To jeszcze nie wszystkie ;] Naprawdę zaczynam robić się czytelniczką blogów, a kiedyś mnie to tak nudziło.

Dodana została także strona o mnie. Ma to na celu umożliwianie zostawiania komentarzy nie związanych z konkretnymi wpisami

Mam nadzieję, że takie odciążenie niektórych kategorii pozwoli łatwiej się poruszać po blogu. Przede wszystkim dotarcie do starszych wypowiedzi będzie troszkę łatwiejsze.

Do tej pory na blogu znajduje się: 122 wpisy (łącznie z tym) oraz 181 komentarzy.

To wszytsko z mojej strony. Wszelkie zastrzerzenia proszę kierować na stronie o mnie. ;]

Rozróba klimatyczna

Nie ma żadnych wątpliwości, że przy kampaniach typu „zróbmy dobrze dla ludzkości” biorą udział wielkie koncerny, bo to one na tym zyskują. Tak jak przy akcji propagującej badania cytologiczne, biorą udział koncerny farmaceutyczne produkujące szczepionki przeciw rakowi macicy… tak na dbaniu o klimat, również komuś bardziej zależy.

W ten sposób ostatnio mamy prawdziwą burzę w mediach na tematy klimatyczne, przedstawiające przeważnie tylko jedna stronę sporu. Trochę zniesmacza mnie podejście mediów do tego tematu. Nie zajmują się one polemiką, przedstawianiem różnych racji. Idą za tropem modnym i bardzo popularnym. Dziennikarze bezsensownie wypytują i powtarzają te same hasełka, nie drążąc dalej tematu ku sprawom niepopularnym. W ten sposób, aby dotrzeć do przeciwnych argumentów, lub metod rozwiązywania problemów, trzeba samemu szukać i to bardzo głęboko. Wyszukanie informacji typu: „kto za tym naprawdę stoi i dlaczego?” jest wręcz niemożliwe.

Nie mniej, zaskoczyło mnie to, kiedy TVN24 przeprowadził wywiad z pewnym panem [tu jest jego wywiad dla Rzeczpospolitej] Prowadzącą była Anita Werner, czołowa gwiazdka stacji, żaden temat nie jest jej straszny, czyta wszystko, rozmawia ze wszystkimi, byle w okresie największej oglądalności. Anita najwyraźniej nie ma przygotowania na wiele tematów. W końcu jak się siedzi cały czas w studio, to nie ma czasu na zgłębianie wszystkich tematów.  Nie ma wątpliwości, że dziennikarz raczej nie fascynuje się klimatem i nauką, kiedy całymi dniami użera się z politykami. Anita zatem rozmawiała bardzo sztywno, zadając idiotyczne pytania. Wyglądała przy tym jakby porażona informacjami i danymi, jakie ten pan podawał. Nie dziwi mnie to, wszak w mediach podaje się tylko te „wstrząsające dane”, te które mają pomóc koncernom w zarobieniu kasy. I tak jak w przypadku badań cytologicznych i raka macicy, nie informuje się o wąskim zakresie działania szczepionki, domniemanej małej skuteczności i nie wykazaniu realnej, nieprzeprowadzeniu wszystkich testów… tak przy ociepleniu pomija się kwestie okresowości w nasilaniu działania słońca, czy faktycznym udziale ludzkości w całkowitej produkcji CO2.

Ale przecież temat ocieplenia narastał od jakiegoś czasu, konferencja klimatyczna była zaplanowana już dawno. W TVN4 jest dużo dziennikarzy terenowych, którzy jeżdżą po Polsce kiedy trzeba. Nie można było wyszkolić jednego z nich w tym kierunku? Tak aby wiedział jakie są argumenty i kontrargumenty, aby potrafił rozmawiać z ludźmi zaangażowanymi i pytać o niewygodne sprawy. Czy przy okazji wejścia na komin, nie można by dowiedzieć się czegoś o organizacji i wypytać np o finansowanie akcji? Albo spytać o plamy na Słońcu tą panią, która na komin nie weszła i tylko stała na dole i tak z przekonaniem recytowała te same teksty pojawiające się wszędzie;]

Zamiast rzetelnej próby przedstawienia tematu, mieliśmy festiwal powielania hasełek i Ala Gore znów odbierającego jakąś nagrodę. Tak nawiasem: czy można brać za autorytet w sprawie naukowej gościa, który z nauką nie wiele miał wspólnego? Gościa który jest politykiem, a zatem przedstawicielem grup interesów, a nie naukowców? Gościa którego praca polegała na tym za zgłaszali się do niego lobbyści, a on miał coś „załatwić”. Być może jest pasjonatem tematu, ale wie o nim raczej tyle ile mu powiedzą i wcale nie musi być wiarygodny (jak każdy polityk). I nie uratuje go nawet pokojowa Nagroda Nobla, bo ta stała się tak polityczna, że nie może być wyznacznikiem „prawdy”, a tylko „jedynie słusznej ideologii”.

Tak więc na zakończenie: wyrażam głośno swoje zniesmaczenie pokazywaniem pewnym tematów tak jednostronnie i „jakby dla kretynów”!! Nie podoba mi się, że nikt nie pokazuje wszystkich stron medalu. Nie podoba mi się nagonka „jedynie słuszną drogą” i marginalizowanie poglądów niepopularnych.

Na 5 roku miałam wykład poszerzający inne aspekty życia, coby inżynierowi nie byli chodzącymi kalkulatorami i liznęli trochę nauki o Ziemi. Wykładowca (pan od ekologii itpe) powiedział coś w stylu: nie będę mówić o ociepleniu, ale powiem, że w latach 60-tych naukowcy ostrzegali przed nieuniknionym i bliskim zlodowaceniem.
Chciałabym aby obecni naukowcy skonfrontowali się z tamtymi argumentami, bo czuje się robiona w balona ;]

Prężny ogonek

Niesamowicie sztywny i prężny ogon ma ten kot… i w ogóle jest przystojny ;]

Podobnych filmików jest więcej: [1] [2] [3] [4] [5]

Jeśli chodzi o kota pod numerem 4: Moja kotka tak samo reaguje kiedy chce na niej coś wymóc. Kładzie się i nie ma siły na to żeby cokolwiek na niej wymusić.

A kot pod numerem 5 wygląda niesamowicie z tymi oczami. A jak fikuśnie chodzi kręcąc tyłeczkiem… jak modelka ;]

Taka żenua, że masakra

Czyż nie jest żenujące to, kiedy Polak z dziada/pradziada, w Polsce, na polskim komunikatorze, nastawijąc opis skierowany do Polaków…

…  nie potrafi napisać w opisie po polsku, że wpiernicza rybe wędzoną, tylko musi lansować się innymi językami, które równie słabo zna, jak jezyk polski??

Z tylu różnych dróg przez życie, każdy ma prawo wybrać źle

[TEKST]

Choć pewno nie potrafię wyczuć klimatów jakie towarzyszyły powstaniu tego utworu. Choć nie wiem do końca co mnie tak do niego ciągnie…

Te ostatnie wersy towarzyszą mi przez całe życie, kiedy kusi mnie żeby ustawiać życie innym.

Więc jeszcze seta, znakomicie,
Padniemy, ale zgódźmy się,
Że z tylu różnych dróg przez życie,
Każdy ma prawo wybrać źle…

I trzeba przyznać ponadto, że twórczość Stanisława Staszewskiego to jest to, co w twórczości Kazika Staszewskiego lubie najbardziej.

Savoir vivre

Zasady savoir vivre zostały obmyślone już dawno i wielokrotnie zmieniały się, jednak jest pewna grupa ludzi gotowych po obrażać się na cały świat za niewłaściwe podanie im ręki ;]

Co raz na różnych forach czytuje, że zasady są jasne i nie wolno ich zmieniać. Zmiana ustalonego porządku zachowania jest brakiem „dobrego wychowania” (cokolwiek to słowo oznacza).

Obecnie toczy się rozmowa o zdejmowaniu butów w domach innych ludzi. Jedynie zwolennicy niezdejmowania mówią o zasadach savoir vivre. A „dobrym wychowaniem” w tym przypadku ma być pakowanie się z brudnymi butami do mieszkań, mimo iż ich właściciele tego nie chcą. Oczywiście zwolennicy niezdejmowania będą upierać się, że po czyszczeniu na wycieraczce, nic na butach nie zostaje i można je wycierać bez śladu białą chusteczką… przeciwnicy będą widzieć nadal cieknące i brudzące pozostałości.

Jest jednakże inna zasada. Dokładniej była, bo obecnie nikt (nawet bojownik o savoir vivre) nie odważy się ją egzekwować. Mówi ona, że kiedy mężczyźni rozmawiają o polityce i finansach, to kobiety maja wyjść z pokoju. Czy zatem savoir vivre rzeczywiście jest niezmienny?

Innym aspektem są np miejsca kultu religijnego, gdzie z szacunku dla boga należy zdejmować buty, tak samo jak w KK nie należy przebywać zbyt roznegliżowanym ( zresztą tak samo jak w pracy). To dotyczy wierzących, ale też i nie wierzących w tego konkretnego boga. To jest właśnie szacunek dla praktyk i zwyczajów gospodarza. Czyż to nie pasuje doskonale pod określenie savoir vivre?

Czy zatem nie jest niezrozumieniem lub hipokryzją sztywne trzymanie się savoir vivre tylko wtedy kiedy nam to pasuje?

Chaos

Tak bardzo chciałabym coś mądrego na swój sposób napisać…. Niestety dopiero dochodzi do mnie, że najprawdopodobniej ostatecznie skończyłam edukacje, że już nie ma nic wieczorami do roboty (a zawsze były jakieś projekty albo nauka), że można sobie spokojnie obejrzeć film wieczorem bez wyrzutów, że znów się nic nie zrobiło.

W dodatku muszę znaleźć sobie prace (już taka przyszłościową) i nie bardzo wiem jak się za to zabrać. Mogę przecież zgłosić się do handlu/przedstawicielstwa. Taka praca przy dobrej koniunkturze i w dobrej firmie dałaby wiele korzyści finansowych jak i aktywne/nieschematyczne życie. Ale przecież jestem po KBI –  powinnam robić projekty, do tego muszę wybrać taką firmę w której mogłabym robić uprawnienia. Mogę też polec na budowie. Póki jestem młoda i zawzięta bycie przy procesie tworzenia na pewno by mi się podobało.

Dopiero tydzień od obrony… na razie obserwuje ;]

To wszytsko przysparza mnie o chaos w głowie. Poprostu nie wiem za co się zabrać. Chyba dziś obejrze jakiś film. Tylko niech te wurzuty, że nie robie projektów na zajęcia mnie opuszcza!!

Naukowcem być!

Kiedyś oglądałam taki ciekawy program przyrodniczy. Opowiadał o niesamowitości świata owadów.  Naukowcy w pewnym momencie przeprowadzili ciekawy eksperyment. Otóż postanowili potraktować pająki różnymi narkotykami i obserwować jakie będą tworzyć pajęczyny. Oczywiście efekt był łatwy do przewidzenia dla każdego nastolatka z pod śmietnika. No ale naukowcy nie maja czasu na takie sprawy, wiec mogli nie wiedzieć ;]

Oto co przeczytałam dziś: [Źródło]

Jeden z dwóch pająków krzyżaków wysłanych do orbitującego laboratorium na pokładzie wahadłowca Endeavour przepadł.

Astronauci podejrzewają, że pająk wybrał się na spacer kosmiczny do pojemnika swego sąsiada. Przed startem oba stawonogi zostały od siebie oddzielone i miały spędzić trzymiesięczną misję oddzielnie.
Uciekinier pełnił rolę rezerwowego na wypadek, gdyby jego kolega z jakichś powodów nie nadawał się do badań.

Problem w tym, że główny pająk jest tak skołowany brakiem grawitacji, że zapełnił swój pojemnik kłębowiskiem pajęczej nici. Chciał w ten sposób poradzić sobie ze stanem nieważkości i chorobą kosmiczną. Tyle że jego sieć utrudnia teraz poszukiwania zbiega.

Zwierzaki przygotowali do kosmicznej przygody naukowcy z Uniwersytetu w Kolorado. Zamierzają oni odpowiedzieć na dziecięce pytanie, jak pająki budują swe sieci w kosmosie. Wygląda na to, że odpowiedź brzmi: z trudem.

Bycie naukowcem musi być fajne ;]