Historyczna zabudowa po prawej stronie

historyczna-zabudowa-po-prawej-stronie Normalnie jaja jak balony. To jest właśnie to, dlaczego tak nie cierpię lokalnych serwisów Gazety Wyborczej. Mam większe predyspozycje żeby opisać swój odział, ale spotkałam się też ze szczuciem prezydenta innego miasta, w tak bezczelnie zmanipulowanym artykule, że najwięksi propagandziści z III Rzeszy albo ZSRR, by się tego tekstu nie powstydzili. Był napisany genialnie. Przekazywał prawdziwe treści, ale tak ukryte, że nie były widoczne dla większości komentujących.

Ale wracając do sedna: Przedstawiony teraz miasta jest zabudowany jeszcze przedwojennymi domami. Była to żydowska dzielnica w centrum miasta, ale jej biedniejsze rejony, dla normalnych ludzi – żadni tam finansjerze i lekarze. niektóre są drewniane, niektóre murowane. Raczej proste w formie i nie przedstawiające walorów estetycznych. Jednak moje miasto cierpi z dwóch powodów:
1) jedni narzekają na brak zabytków, starówki, deptaka
2) drudzy narzekają na chaos urbanistyczny i wiejskość przeplataną blokowiskami

To miejsce ma niesamowity urok. Znajduje się w centrum miasta, ale wchodząc w nie się tego nie czuje. Nie ma betonu i asfaltu, więc latem w upały powietrze jest czyste i rześkie. Po burzy czuć zapach gleby (ponoć to bakterie glebowe się uaktywniają tak). Pełno jest różnorodnych ptaków. Zimą jest przepięknie, kiedy lepki śnieg oblepia gałązki. A do tego z tego miejsca do najważniejszych autobusów jest max 10 minut drogi pieszo. Do ścisłego centrum 10-15 minut. można całkowicie oderwać się od miejskiego zgiełku, jednocześnie szybko do niego powracając. To takie uroki mieszkania na przedmieściu, nieopodal lasu –  w samym centrum miasta.

Dalej (za tym wielkim zielonym) również znajdują się domki jednorodzinne. Tamte są bardziej zadbane, remontowane, i jest ich więcej. Są przede wszystkim całkowicie prywatne. Te bliżej są w dużej mierze własnością miasta. Niegdyś dostawali je wojskowi i milicjanci. Ponad to ta bliższa cześć wizualizacji, od kilkudziesięciu lat była w ciągłym zawieszeniu. Co raz zmieniano plany. Już magistrat miał coś z tym robić, ale nie było na razie pieniędzy… kiedy nagle zmieniały się władze i przystępowano do nowego planu zagospodarowania. Nie było sensu remontować, bo ciągle mydlono oczy tekstem „za kilka lat nastąpi wykup gruntów”. Z domów wyprowadzały się kolejne rodziny do nowo dostanych mieszkań. Te wynajmowano tylko na jakiś czas. W końcu każdy woli mieć swoje. Z czasem wykupiono, bądź wysiedlono lewą część ulicy. Ktoś wybudował tam całkiem sporą kwiaciarnie z mieszkaniem na górze. Reszta lewej strony to krzaki po pachy (a nie jestem niska).

W końcu coś się ruszyło. Po lewej stronie miał zostać wybudowany Urząd Miejski… już kilka lat temu, ale ktoś ciągle marudzi nad wszystkim. Aż w końcu kiedy odstąpiono od tego okazało się, że chodzi o ekskluzywny hotel i nadal żeby coś załatwić będzie trzeba biegać po całym mieście w poszukiwaniu kolejnych oddziałów UM. Niech im będzie – trochę ekskluzywności w mieście też się przyda. Zamiast parkingu wielopoziomowego i multikina postanowiono wybudować to zielone – opera. Były już plany realizacji reszty inwestycji. Zaczęto wykup prywatnych domów. Zniknęły płoty, wykarczowano krzaki i małe drzewka owocowe. Wyglądało to miejscami na „czyszczenie terenu”. Z wysiedleniem domów wynajmowanych, bądź czynszowych, z wieloma rodzinami był większy problem, ale i to było kwestią czasu. W 3 czy 4 kwartale tego roku miała się zacząć budowa ulicy. Celowo użyłam tego słowa: ulica nie ma systemu odprowadzania wody, która ścieka na lewą stronę lub wzdłuż przez kilkadziesiąt metrów, jest z kocich łbów, jest wąska. Nie można tego nazwać modernizacją. Prawa strona została podzielona na kilka działek przeznaczonych pod ewentualny zakup przez inwestorów. Przeznaczeniem terenu miały być obiekty usługowe. Szykowało się centrum z prawdziwego zdarzenia. Choć praktyka w moim mieście pokazuje, że i tak wyszedłby z tego chaos architektoniczny.

Nagle pojawił się problem z finansowaniem budowy opery. Nie wiem dokładnie, ale ponoć to kwestia środków z UE i niewłaściwego obracania nimi. Budowę wstrzymano wiosną przy surowym stanie budynku. Dodatkowo pewne kręgi związane bardzo ściśle z Gazetą Wyborczą, a mianujące się ekspertami od zabytków i dziedzictwa kulturalnego, zaczęły walczyć o pozostawienie tych terenów w obecnym klimacie. Zrobiona prasową nagonkę.

Wszystko to pachnie przekrętem i machlojkami finansowymi. Prawda? Nie ważne kto chce na tym zarobić, bo wszyscy chcą. Ja chciałam tylko zwrócić uwagę na bezczelność lokalnego oddziału Gazety Wyborczej, która takie akcje organizuje nie pierwszy raz.

Oto co Gazeta pisze o tym terenie w nagłówki raportu specjalnego:

Wzdłuż ul. XXXXX między XXXXX a XXXXX zachowało się w sumie około dziesięciu budynków z przełomu XIX i XX w. *
* Ulice są zaznaczone jako XXXXX, ponieważ chce zachować pewną anonimowość. I tak się zbyt mocno odkrywam, a nie chodzi mi o to aby okazywać ekshibicjonizm internetowy, ale aby przekazać pewne poglądy.

Gazeta dopięła swego. Powstał nowy plan zagospodarowania terenu. Właśnie się ukazał. I co się okazuje. Zachęcam do uważnego przyjrzenia się jeszcze raz i policzenia czerwonych obiektów. Te kolorowe to już istniejące. Na samym dole jest coś małego czerwonego. Nie wiem dokładnie co to, bo topografia parku jest dziwna. Mało tego: to półokrągłe niebieskie jest w miejscu gdzie obecnie jest całkiem popularny i ładny park, mały ale urokliwy z różnorodna gamą, gęsto zlokalizowanych drzew. W ogóle topografia parku i tego co jest za nim się nie zgadza z tym co istnieje naprawdę. Dziwnie przerysowane to jest. Ale to tylko taka ogólna wizualizacja, więc się nie czepiam. Tyle, że ktoś wziął za to kasę. Masakra, że niektórzy architekci są tak dobrze opłacani za odwalanie chały. Aż czasem żałuje, że nie poszłam jednak na architekturę. Wybrałam sobie fach w którym za błędy grozi mi odpowiedzialność karna… a oni coś takiego robią…

I tu przechodzę do sedna sprawy:
Ile widzicie tam budynków przewidzianych do ocalenia?? Poza tym czymś małym na dole, ja widzę dwa.

Poza tym Gazeta Wyborcza oznajmia z radością:

– Jego lewa strona byłaby historyczna. Prawa nowoczesna – opowiada [jakiś pan] z departamentu urbanistyki.
Nowoczesność, czyli hotel, na który znalazłoby się miejsce od strony pl. Uniwersyteckiego, oraz mieszkaniówkę połączoną z usługami. Pierwszy z nich zbudowany mógłby być na łuku. Z pozostałymi kubaturami (miałyby po pięć kondygnacji wysokości) tworzyłby kwartały zwartej zabudowy pierzejowej.

Jednym zdaniem: jakiś deweloper zbije majątek na apartamentach o powierzchni 50m² ** w najlepszej lokalizacji w mieście.

** Celowo z pełnym szydzeniem nazwałam „apartamentami” te blokowiska z klitkami 50m²,ale za to dużym tarasem. (Widziałam plan takiego, gdzie ktoś będzie miał większy taras niż mieszkanie, bo nie dało się zrobić normalnego balkonu, a dało się zagospodarować niższą cześć budynku jako taras).

Kurwica mnie bierze jak widzę takie bezczelne robienie z wszytskich osłów !!! To ma być ochrona dziedzictwa miasta? Blokowanie rozwoju centrum usługowo-kulturalnego dla mieszkaniówki z nędznymi sklepikami i fryzjerkami, pod pretekstem ochrony zabytków ??

Reklamy

2 Komentarze

  1. 28/11/2008 @ 12:48

    Jest jeszcze inny aspekt tego planu zagospodarowania terenu, którego nie opisałam wczoraj.

    Ten czerwony budynek w dali, zaznaczony jako „co ocenienia” jest chyba własnościowy (o ile dobrze go rozpoznałam). Tak czy siak, ma on zaplecze w postaci tak zwanego „podwórka”. Według tego rysunku podwórka tam nie ma, jest deptak, a tuż tuz za nim jakiś blok mieszkalny. Ciekawe jak zostałaby rozwiązana ta kwestia? Czy deweloper byłby zobowiązany do wykupu i zagospodarowania tego budynku? Czy będzie chciał wykupić budynek z malutkimi mieszkankami, wąską klatką schodową, brakiem nowoczesnych standardów w zaopatrzenie w instalacje różnorakie? Czy może ten budynek ma być pozostawiony sam sobie w obecnej formie, jako budynek dla raczej biednych rodzin (bo kto inny wynajmuje klitki o niskim standardzie?) i co na to okoliczni mieszkańcy raczej „luksusowych” bloków z apartamentami 50m² (bo wątpię żeby mieszkania w tak atrakcyjnym terenie – samo centrum – były tanie) oraz domniemanego, wysoko gwiazdkowego hotelu?? A jeśli tak to czy właściciele (nie mający funduszy na renowacje) zgodzą się sprzedać tylko podwórze?

    Podobna kwestia może być odnośnie tego bliższego budynku (nie jestem pewna czy to własność prywatna czy miasta).

    Tu też można spodziewać się jakiś przekrętów, pod znakiem tymczasowego pozostawienia, a w trakcie procesu inwestorskiego może się okazać, że jednak budynki nie przeżyją tego. ;]

    Bez względu na to wszystko jestem zniesmaczona akcją Gazety i obrońców dziedzictwa. Tych którzy pod podniosłymi hasełkami o wyjątkowych walorach 10 „zabytków” doprowadzili do tego, co widać na wizualizacji.

    Jedno jest pewne: jeszcze przez kilka lat ten teren będzie pozostawiony sam sobie, na niszczenie oraz jako doskonała kryjówka dla wszelkiego menelstwa, lubującego się w takich osamotnionych chaszczach i domach, żwawo napierającego na niego od jakiegoś czasu.

  2. 23/03/2011 @ 16:06

    […] – ktoś taniego nicka ma na forum. Bardzo mi to pasuje do tytułu dzisiejszego wpisu. Kiedyś pisałam o medialnej prostytucji lokalnego wydania gazety wyborczej. Dziś napisze o Agorze w wydaniu […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: