Każda instytucja, aby istnieć musi posiadać jakiegoś wroga. Im bardziej wątłe podstawy istnienia danej organizacji, tym silniejsza walka z wrogiem, a co za tym idzie również silniejsze parcie ku tworzeniu wrogów. W zasadzie naturalna sprawa: jeśli ludzie czują się zagrożeni silniej dążą do stworzenia grupy oporu, tym słabiej też weryfikują zasadność istnienia i zasad działania grupy do której pragną należeć. Tworzenie sztucznego zagrożenia istniało od zawsze. Często też było pokusą do wykorzystywania go do prywatnych celów.
Weźmy na przykład Kościół Katolicki. W pewnym momencie silnie walczył z Islamem (przy okazji Islam walczył z Kościołem na podobnych zasadach). Narastające poczucie zagrożenia (dla wielu prostych ludzi kompletnie nie do zweryfikowania) sprzyjało popieraniu organizacji będącej celem ataku oraz ośrodkiem walki. Krucjaty stanowiły dodatkową dodatkową motywacje. Nie dość, że scalało to KK, to dodatkowo było skutecznym sposobem na zasilanie finansów. Wrogiem były też czarownice, heretycy i inni bluźniercy. Ludzie bali się Szatana i czarownic rzucających urok, wiec popierali KK , który ich bronił. Przy okazji nazwanie kogoś czarownicą i heretykiem było skuteczną bronią przeciw zwyczajnym przeciwnikom politycznym.
W środę oglądałam dokument o piłce nożnej w bloku komunistycznych (głównie ZSRR). Przed wojną bolszewicy zwalczali piłkę nożną, lecz szybko doszli do wniosku, że może się ona stać pewnego rodzaju narzędziem. Zespoły dostały “patronów”: Dynamo Moskwa znalazło się pod opieką NKWD, a honorowym prezesem został Beria. W tym samym czasie Spartak Moskwa był klubem niezrzeszonym i na tyle dobrym, że zdobył mistrzostwo. Nie podobało się to prezesowi Dynama, wiec jak tylko nadarzyła się okazja czołowe gwiazdy Spartaka zostały aresztowane, oskarżone o wspieranie kapitalizmu i zesłane do łagrów. Trochę później, w czasach kiedy na zachodzie sławę zdobywał Pele, w Rosji grał pewien zabójczo utalentowany młodzieniec. Jako gwiazdor obracał się na przyjęciach wśród kręgów działaczy partyjnych. Pewnego razu ponoć coś nieroztropnego powiedział do córki działaczki. Aresztowano go i obiecano, że jak się przyzna, to będzie mógł wyjechać na Mistrzostwa Świata. Przyznał się i 10 lat spędził w obozie pracy. (nie jestem pewna czy 10 i jakie miał nazwisko, ale jak znajdę o tym informacje to uzupełnię).
W tym samym czasie podobne reakcje (choć nie aż tak brutalne) miały miejsce w USA, w których wystarczyło nazwać jakiegoś komunistą, a usuwało się go z życia publicznego. I to wszystko w kraju, w którym ponoć istnieje coś takiego jak “wolność” w posiadaniu i wygłaszaniu poglądów.
Inną kwestią jest też to w jaki sposób USA doszły do potęgi. Kraj, który wzbogacił się na II Wojnie Światowej, od tamtego czasu niemal bez przerwy (przynajmniej dłuższej) toczy jakieś wojny czynne, zimne, ciepłe i inne. Tylko poczucie zagrożenia usprawiedliwia do przesuwania środków z budżetu z działań prospołecznych na wojenne. A to powoduje wzrost potęgi militarnej, która przyczynia się do ekspansji imperialistycznej. (wiem że zabrzmiało to jak z jakiejś propagandy :] ) Niektórzy wręcz uważają, że USA nie chcieli wygrać wojny w Wietnamie, a jedynie tam być. Czyż to stwierdzenie nie pasuje do obecnej sytuacji w Iraku i Afganistanie?
Obecnie mamy na świecie nową wojnę, mającą na celu utrzymać potęgę USA – wojnę z terroryzmem. W jej imię, społeczeństwo utrzymywane w ciągłym strachu jest w stanie popierać tortury i bezprawne uprowadzanie i przetrzymywanie więźniów mimo, iż jest to w sprzeczności w prawem i ideą swego państwa. To podsycanie to miedzy innymi wiadomości co kilka dni o sprawdzaniu ludzi podróżujących metrem w Nowym Yorku 3,5 roku temu. Oczywiście posiadano pogłoski o zamachach. Nie pamiętam, aby znaleziono choć jedną imitacje bomby. Na nowo mamy podsycanie nienawiści do islamu i islamu do chrześcijańskiej Ameryki (ale także i innych chrześcijańskich państw).
Warto przy tej okazji zauważyć, że to co w czasach II Wojny Światowej dla Polaków było walka o wyzwolenie kraju z pod okupacji, dla Niemców nie różniło się od tego co dziś nazywamy terroryzmem. To co dziś dla Izraela i USA jest terroryzmem, dla Palestyńczyków jest tym taką samą walką o wolność ich kraju. W tym samym czasie podobną sytuacje narodu czeczeńskiego interpretuje się zupełnie inaczej. Pojęcie tego co jest terroryzmem a co walką o wolność jest bardzo względne.
Wcześniej wspomniany Kościół Katolicki stracił możliwość szukania wrogów w innych religiach w imię miłosierdzia. Polowania na Szatana też już są raczej śmieszne, niż groźne. Wroga trzeba mieć i znaleziono go w postaci laicyzmu. Od kilku lat przy różnych okazjach religijnych obserwuje wystąpienia przedstawicieli instytucji kościelnej, atakującej laicyzm. Kościół zdaje sobie sprawę, iż w świecie, który głosi rozdzielenie religii (każdej) od państwowości w imię wolności wyboru wyznania i nie narzucania wiary, traci wpływy. Zaczął więc walczyć z laickością, która ponoć niszczy rodzinę. Oczywiście chodzi o model rodziny pojmowany przez instytucje.
Tak wiele krytyki z europejskim i amerykańskim świecie jest wygłaszanych w stosunku do Iranu – państwa kościelnego. A przecież laicyzacja Iranu przyczyniłaby się do tego, iż Kościół Katolicki mógłby tam działać i nawracać bardziej skutecznie. Oczywiście kiedy dzieje się to w kraju o innym monopolu religijnym to jest źle. Kiedy Kościół Katolicki walczy o utrzymanie swego monopolu w Europie już jest dobrze.
Zbliżają się święta… czy i tym razem usłyszymy o zagrożeniu dla rodziny i wartości moralnych ze strony laików?
W rozpowszechnionym w czwartek we Włoszech wywiadzie prasowym abp Amato powiedział, że w Hiszpanii postępuje laicka “indoktrynacja” i “kult państwa”, a władze dopuszczają się, jego zdaniem, “nielegalnej ingerencji” w oświatę. [źródło]