Palenie papierosów mimo wielu negatywnych skutków ma jednego, niekiedy ogromnego plusa – odstresowuje, łagodzi obyczaje, pozwala się uspokoić. Ciężko jest rzucić kiedy się ma ciężki okres w życiu. Tęskni się kiedy wspomni się te przyjemne chwile „papierosek, poranne słoneczko i ja”. Miałam w życiu chwile kiedy prowadziłam zdrowy tryb życia, jak i te stresogenne. W tych drugich jest tylko jedno co mnie odstraszało od papierosów.
Oglądałam kiedyś najlepszy dokument o holokauście jaki widziałam. Nazywał się „Shoah”, polecam go gorąco. W pewnym momencie wypowiadał się pewien Pan pracujący przy uprzątaniu komór gazowych. To jak nie tylko on, ale i inni opowiadali było więcej mówiące niż to co mówili. To było niesamowite.
Pan ten w pewnym momencie powiedział, że ludzie podczas zagazowywania dostawali mimowolnego rozluźnienia przewodu pokarmowego. Nie jest to dziwne, że tracili nad tym kontrole, ale jakoś nigdy wcześniej nie zdawałam sobie sprawy z tego efektu.
Trochę później, w piękny wiosenny poranek uspokajałam zmysły na ogrodzie z fajką w ręku. Zaczęłam myśleć nad efektem „papieros + kawa = posiadówa w kibelku”, tyle że ja nie pijam kawy. Przypomniało mi się to co mówił tamten Pan i zaskoczyło coś.
Przecież to jest ten sam efekt. Czasem podobny mają też Ci od zaczadzenia. Zatrucie Cyklonem B/czadem/nikotyną powoduje w pewnym momencie reakcje w przewodzie pokarmowym. Paląc papierosy w pewien sposób serwuje się sobie mini komorę gazową.
Wstrząsnęło mną to. Najmocniej to, że kilka milionów ludzi zginało, a palacze robią sobie to dla przyjemności. Kiedy o tym myślę, kwestia niepalenia jest tak jakby kwestią … nawet nie wiem jak to nazwać, ale to nie wypada.
Jurgi Filodendryta powiedział
30/09/2009 @ 01:12
Doskonałą kuracją jest obserwowanie ostatnich 12 godzin życia palacza, człowieka w kwiecie wieku, umierającego na raka płuc. Słuchanie bezustannego rzężenia, oglądanie jak pielęgniarka odsysa mu śluz z gardła, żeby się nie udusił, jak podłączają mu morfinę.
Wreszcie leżenie w towarzystwie już zmarłego, na tej samej sali, aż do rana, bo w nocy pielęgniarki nie odważą się go odwozić do kostnicy.
Dawid Cień powiedział
22/11/2009 @ 12:58
Nie przesadzasz z tym porównaniem? Nie palę, a rano zawsze idę “przypudrować nos”.