Podczytuje forum… pisałam już o tym ;]
Ostatnio przeglądałam wątek o zmywaniu makijażu i pełne oburzenia wpisy o tym jak to można o 2 w nocy po pijaku nie traktować się toną kosmetyków “myjących”. Strasznie mnie to śmieszy, że dla niektórych kobiet “higiena”, “czystość”, “mycie twarzy” to hasła nieodzownie kojarzące się nie z wodą, ale z kilkoma kosmetykami (mleczkiem, tonikiem i tym podobnymi). Co te głupie kolorowe pisma robią z kobietami? Kiedyś czytałam wręcz, że nie powinno się myć twarzy wodą. W jaki sposób nacieranie się kosmetykami, które zawsze pozostawiają coś na twarzy, ma być nazywane zmywaniem czegokolwiek? Jak można uważać twarz potraktowaną takim czymś za czysta?
Jurgi powiedział
11/07/2009 @ 13:43
Dla mnie mycie to w 99,9% używanie wody. Nawet detergentów używam wtedy, kiedy to konieczne: jestem szczególnie brudny, czy spocony. Ze standarsowym zabrudzeniem gorąca woda radzi sobie spokojnie. Od czasu wprowadzenia tych radykalnych zmian zaczęły znikać moje kłopoty ze skórą. łupieżem, i tak dalej.
No, ale ja nie jestem kobietą. };>
Erill powiedział
16/08/2009 @ 00:36
Jak mam siły to woda faktycznie, ale miast mydła, ktore przy mojej mega suchej skórze naciąga ją jak banner na budynku uzywam oliwki do mycia pod prysznicem nivea.
Ale jak nie mam siły.. to oliwka dla dzieci jest najlepsza ;)