Matura z religii

Naturalna zdolność do czegoś co nazywam “lizaniem sobie nawzajem tyłków” jest bardzo silna, jednak w niektórych kręgach ludzie dość skutecznie udają, że nie gromadzą się w grupy wzajemnej adoracji. Nie czarujmy się: w kręgach uważających się za światowe, nowoczesne, tolerancyjne, oświecone itp, opowiedzenie się za wprowadzeniem matury z religii jest samobójstwem towarzyskim :-)

A co ja na to
A ja nie lubię fanatyzmu antyreligijnego/antyklerykalnego jeszcze bardziej niż fanatyzmu religijnego/klerykalnego. Przyczyna takich upodobań jest prosta: przeciwnicy ośmieszają się sami, nie podoba mi się natomiast kiedy inni swym fanatyzmem ośmieszają moje poglądy. W przypadku kwestii matury z religii nie spotkałam się jeszcze z racjonalnym argumentem obozu antyreligijnego, natomiast obóz religijny ma takowe. A teraz nastąpi mój wywód:

Założenia:
- matura z założenia ma być egzaminem na studia
- mamy w Polsce całkiem sporo wydziałów teologicznych (zarówno katolickich jak i prawosławnych)

Wnioskując z takich założeń możemy dojść łatwo do wniosku, że skoro religia jest przedmiotem nauczanym, teologia jest kierunkiem studiów, to nie ma powodów aby nie wprowadzić matury z religii. Argument często wypowiadany przez ekipę Giertycha. Argument z którym niesamowicie się zgadzam. Nie potrafię podać ani jednego kontrargumentu, nie usłyszałam go nigdy z ust przeciwników. Jedyne co fanatycy antyreligijni wytaczają w tym przypadku z ust to wypociny odnośnie tolerancji, państwa religijnego, że to sprawa Kościoła Katolickiego, więc dlaczego wszyscy mają płacić i tym podobnych.

Spójrzmy na sprawę jednak z innej strony. Kilka dni temu w całej Polsce odbywały się matury ustne z biologii. Tego samego dnia miejsce miały również matury z “wiedzy o tańcu”. Sama miałam zdawać maturę w “nowym” kształcie, zanim zmienił się rząd i zostało po staremu. Pamiętam, że też dawano mi możliwość wyboru takich przedmiotów jak “historia sztuki” czy “wiedza o tańcu”. Były to egzaminu dodatkowe i nie zwalniały z wyboru klasycznego przedmiotu. Domyślam się, że jest tak nadal. Warto zauważyć, że są to egzaminy z dziedzin nie nauczanych w szkole (łudzący się, że wyrzucenie religii ze szkół do sal przykościelnych załatwi sprawę, są zapewne zawiedzeni).

Tłumaczenie sensowności takich egzotycznych matur też niby jest logiczne, bo przecież ktoś może sobie zażyczyć studiować historię sztuki, a matura ma być egzaminem na takie studia. Egzaminy takie są nieczęsto wybierane, zatem drogie, bo czasem trzeba uzbierać/przeszkolić i opłacić komisje dla jednej osoby. Podobnie jest z językami nienauczanymi w szkole. Ponadto szkół z wydziałami tanecznymi jest… 0??

Skoro front antyreligijny nie widzi nic przeciw maturze z “wiedzy o tańcu”, to najwyraźniej nie ma też nic złego w maturze z religii. Ba! Jest ona nawet bardziej zrozumiała.

7 komentarzy

  1. Seth.Destructor powiedział

    15/05/2009 @ 22:07

    Hmm, jakie jest prawdopodobieństwo, że uzyskana matura z wiedzy o tańcu da wstęp na Politechnikę? Zerowe. A jakie jest prawdopodobieństwo, że uczeń mający maturę z polskiego i religii tylko będzie musiał zostać przyjęty na Politechnikę, gdyż jeśli nie, będzie to wojna z Kościołem? Oceniam je na wysokie.

    Ale masz rację. Jednak w dzisiejszych czasach dąży się do tego, żeby matura była przyznawana jak dowód osobisty. Maturzysta brzmi dumnie, więc dajmy szansę dziewczynom, które zdały maturę z wyrażania siebie w podrygach oraz chłopcom, którzy znają na pamięć “Ojcze Nasz”.

  2. Zdesperowany Królik powiedział

    15/05/2009 @ 22:30

    Jakie widzisz szanse, że na politechnikach będzie punktowane coś innego poza językami, matematyka, fizyka, chemia i ewentualnie geografia na egzotycznych kierunkach (typu turystyka)??

    Żadne.. ten przykład, który podałeś jest tylko sianiem nierealnych absurdów i strachu.

    Dlaczego więc odbierać możliwość zdawania religii przyszłym studentom teologii?

  3. Jurgi Filodendryta powiedział

    16/05/2009 @ 09:54

    Zgoda, ale w takim razie musi być możliwość zdawania matury z każdej religii zarejestrowanej w naszym kraju. Czy to będzie buddyzm, sufizm, wicca — każdy powinien mieć takie prawo (a najpierw jeszcze prawo do uczenia się tejże w szkole, oczywiście).

  4. Zdesperowany Królik powiedział

    16/05/2009 @ 12:26

    Nie koniecznie z każdej. Ograniczeniem są kierunki studiów. Jeśli żadna uczelnia nie wykłada teologii hinduskiej na przykład, to nie ma racji bytu zdawanie tego na maturze. Za to są takie kierunki jak religioznawstwo (chyba) i tu można by uwzględnić wszystkie religie jak i teorie dotyczące powstawania i ewolucji systemów religijnych. I to byłoby ciekawe. Mielibyśmy maturę z religii katolickiej, prawosławnej i religioznawstwa.

    PS: wylogowało mnie w czasie zapisywania tego komentarza, ale to naprawdę ja ;]

  5. Seth.Destructor powiedział

    16/05/2009 @ 16:48

    A z jakieś pięćdziesiąt procent. Na Politechnice Gdańskiej sa profesorowie, którzy dadzą ci ładny wpis do indeksu za przynależność do Kościoła.

  6. Zdesperowany Królik powiedział

    16/05/2009 @ 18:04

    Żaden profesor nie ma wglądu w świadectwo maturalne chyba, że bierze udział w rekrutacji, a do tego raczej oddelegowuje się sekretarki i młodych magistrów. Nadal to jest tylko sianie irracjonalnej paniki.

  7. Seth.Destructor powiedział

    17/05/2009 @ 00:06

    Oczywiście. I tak większość studentów odpada na pierwszym roku.


Napisz komentarz