Krótkowłosy pseudointelektualista
Nie przeczytałam zbyt wiele, ale spodobał mi się jeden wpis. Nie sposób się nie zgodzić z opinią, że pewna znacząca gazeta jest wiedziona zapachem pieniędzy. Nie ona jedna zresztą. We wszystkich pismach dostrzec można coraz mniej treści opiniotwórczych (a przecież to rola prasy codziennej), a coraz więcej kolorowych dodatków i prezentów dołączanych. Coraz rzadziej natrafia się na intelektualne rozważania o ważnych problemach, a coraz częściej jest to zwykłe bicie pany ku zwiększeniu sprzedaży. Przykładem jest dzisiejsza informacja “a u was biją murzynów” z jawnym zakłamaniem treści, ujawnionym przez jednego z komentujących. Ja bym jednak poszła dalej. Gazeta, która niegdyś była na tyle postępowa, że kojarzono ją z walką ze stereotypami, teraz sama je pogłębia właśnie jednym ze swych dodatków.
Jurgi Filodendryta powiedział
02/05/2009 @ 14:03
Muszę przytaknąć, że dawno nie czytałem równie sensownej wypowiedzi na temat praw kobiet i praw człowieka.
Ale, o co biega z tym “a u was biją murzynów”, bo jakoś nie jestem w temacie? Pracuję i może mi coś umknęło…
Zdesperowany Królik powiedział
02/05/2009 @ 15:09
Chodzi o taki oto kolejny artykuł:
http://miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35235,6562854,Kolejny_rasistowski_atak_.html
Pojawiło się to na głównej stronie GW. I nie o sam fakt tego co opisuje, ale styl.
Podane były 2 przykłady w których ponoć pobito murzynów. Tyle, że jeden z tych przykładów został zupełnie inaczej ukazany w innym dzienniku (też lokalnym tyle, że bez odgórnego patrona krajowego). Nie było jeszcze wyroku sądowego, więc żadna z gazet nie ma prawa przedstawiać danej wersji jako prawdziwej.
http://www.poranny.pl:80/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090322/BIALYSTOK/984927765
Przecież gdyby w tym artykule opisano wersje tego pana, to temat nie byłby tak chwytliwy w pewnych środowiskach. Aby dany artykuł był poczytny musi być w stylu “2 minut nienawiści”. I to osiągnięto. I nikogo pewnie nie obchodzi, że (być może niewinny) chłopak siedzi w areszcie, że takie artykuły są w pewnym stopniu wymuszaniem na sądach (bo przecież sędzia w świetle kamer być może wyda wyrok pod publiczkę).