Dziś jest “Dzień kobiet”. Dokładnie nazywa się to “Dzień obskubywania frajerów przez przemysł kwiaciarski”. Dzień ustanowiony na pamiątkę ruchów walczących o dopuszczenie kobiet do życia publicznego. Dzień, który powszechnie miał przypominać drugiej połowie świata, że kobiety są równowartościowymi stworzeniami.
Po 100 latach od pierwszego “Dnia kobiet” mamy do czynienia z kompletnym pomieszaniem. Oto w ten dzień wielu prawdopodobnie-mężczyzn lata z rana/po pracy/po szkole do kwiaciarni, aby kupić swym niesamowicie “kobiecym kobietom” kwiatka, jednocześnie podśmiewając się z manifestacji feministek, bo to przecież babo-chłopy. Niektóre kobiety oczywiście szydzą z kwiatków, jednak większość się ich domaga, nie zdając sobie sprawy, że tym samym pogłębiają bzdurny stereotyp, zaprzeczający idei w imię której ustanowiono ten “Dzień”. Bo niby dlaczego dla kobiet należy kupować kwiaty, zwłaszcza, że one się niczym równorzędnym nie rewanżują?? No tak: kwiatki i takie tam bzdury należą się tylko kobietom, mężczyźni są na to zbyt poważni. Co więksi bezmózgowcy, nie silący się na zadumę w tym dniu, śmią nawet nazywać ten “Dzień” “świętem” ;]
“Dni” ustanawia się na czyjąś/jakąś cześć lub w celu zwrócenia uwagi na pewne problemy. Z jakiej racji osobom podpadającym pod dany “Dzień” należą się prezenty i życzenia? Czy jeśli 1 grudnia pójdę gdziekolwiek z kwiatkami i uśmiechem na ustach, złoże życzenia wszystkim chorym na AIDS z okazji tego, że są chorzy, to czy to będzie równie “miłym gestem”?? Zapewne robiąc to wzbudziłabym głębokie oburzenie wśród tych, którzy dziś zasilali budżety kwiaciarni.
Czy w takich okolicznościach, w tych wszytskich stareotypach o kobiecości i kwiatkach, obdarowywanie nimi nie jest głosnym powiedzeniem “jesteś głupią kurką i masz swoje 5 minut” ?? Czy nie jest to kompletne zaprzeczenie idei tego “Dnia” ??
Jurgi powiedział
09/03/2009 @ 00:30
Dżeneralnie się zgodzę, ale…
…zabrzmiało to jak porównanie kobiecości do choroby. ;)
A moje ulubione kumpele z okazji DK sypią seksistowskimi dowcipami o kobietach… i to jest oznaka równouprawnienia! ;)
Zdesperowany Królik powiedział
09/03/2009 @ 00:55
Dni nadaje się z okazji jakiś wartych do zauważenia sytuacji/problemów. Kiedyś kobiecość była problemem, bo była oznaką niższego statusu społecznego. Obecnie AIDS i inne choroby, posiadające swoje dni, są problemem. Skoro w dniu wyznaczonym do zadumy nad pewnym problemem, mamy przedstawicielom dawać kwiaty…to należą się one i chorym na AIDS i niepełnosprawnym i chorym na białaczkę.
W tym właśnie sęk, że ludzie nie zastanawiają się tylko dają się otumanić innym niezastanawiającym się. A jedyni myślący nad tym trzepią na tym wszystkim kasę.
Jestem kobietą 365dni w roku. Czasem mam wrażenie, że to o jakieś 364 dni więcej od tych wszystkich, które do uznania swej kobiecości potrzebują ustanawiania dni, jakby to było jakimś problemem.
Seth Destructor powiedział
09/03/2009 @ 19:25
Nie dasz kwiatka, a zobaczysz jaki foch będzie…
Tristan-c powiedział
09/03/2009 @ 22:24
Nie chcesz kwiatka ? ;[
A chcesz marchewkę ?
Kroliki jedzą marchewki ?