Ostatnimi dniami chciałam napisać dwie notatki, ale nie miałam weny i porzuciłam je po kilku zdaniach. Ciekawe czy dziś uda mi się je dokończyć. Póki co: kawał na dziś.
Rozmawia dwóch psychologów:
- Wiesz, to dziwne – mówi pierwszy – Wystarczy krzyknąć “aaaaaa!” w bibliotece, a wszyscy się na ciebie gapia w milczeniu.
- A próbowałeś zrobić to samo w samolocie? – mówi drugi. – Wszyscy się przyłączają.
Jestem przekonana, że przy odrobinie dobrej woli można wyciągnąć z niego jakiś mądry morał oraz głębokie wynurzenia o kondycji jednostki w obliczu pogoni za przypodobaniem się społeczeństwu ;]
Jurgi — dyżurny filodendryta powiedział
12/02/2009 @ 16:27
Brakujący morał, arcymądra puenta? Wymarzona robota dla mnie!
– Nie to jest najdziwniejsze – zauważył Jurgi – ponieważ na hali wystarczy krzyknąć „aaaaaaa!”, żeby całe stado odpowiedziało „beeeeeee!”. I oto po raz kolejny okazuje się, że owce i barany, będące symbolem mierności i głupoty, wykazują się daleko idącą konsekwencją, zręcznym podchwytywaniem i ekstrapolacją trendu, humorystycznym wykorzystaniem okazji i przede wszystkim znajomością alfabetu.
Przynajmniej, póki ich nie upieką na rożnie, a przedtem nie ostrzygą.
Brakuje ci morału twojej historii? Pouczającej a oryginalnej puenty? Nie wiesz, jak zakończyć? Nie trap się, jest POGOTOWIE FILODENDRYCKIE! Nasz dyżurny filodendryta pomoże ci okrasić dowcip, anegdotę lub artykuł! Nie wahaj się, zadzwoń (jak nie masz dzwonka, baranku boży jeden ty, to zapukaj w parapet). Uważaj, możemy zażądać rachunku! FILODENDRON — i wszystko jest śmieszne!
Zdesperowany Królik powiedział
12/02/2009 @ 17:08
Dziękuję serdecznie ;]
A mi nareszcie udało się dokończyć wcześniejsze wpisy. Mam jeszcze jeden, ale stary już i chyba nieistotny – nie będę go kończyć ;]
Jan Hus Na Stosie powiedział
12/02/2009 @ 21:59
To się rozpisałaś ostatnio :) Przyjemnie się Ciebie czyta. Ja od pewnego czasu próbuję walczyć u siebie z nadużywaniem słowa “fajny”. Wszystko jest fajne, wakacje były fajne, poznałem fajną dziewczynę, kupiłem sobie fajną książkę, byłem w kinie na fajnym filmie… ble… Dosłownie wsteczny analfabetyzm :) A przecież można powiedzieć, że wakacje były ekscytujące, że poznałem interesującą dziewczynę, kupiłem ciekawą książkę, byłem w kinie na wyjątkowym filmie etc. Od razu lepiej brzmi :)
Dziś drugi dzień 6 Weidera i na razie jakoś wyrabiam, ale to dopiero po 6 powtórzeń.
Pozdrawiam :)