Niezrównoważenie emocjonalne

Kiedy nie wiem czego chcę i czego mi brakuje, jestem strasznie rozchwiana. Bardzo to męczące, nie tylko dla mnie. Miotam się zależnie od chwili chcąc skrajności. Raz jestem szczęśliwa, że jest jak jest… raz krzyczę, że jest mi źle…

Miałam już tak w życiu kilka razy. Coś cisnęło mi się na usta, ale nie wiedziałam co. Byłam bardzo rozchwiana, bardzo wredna chwilami i bardzo rozanielona pomiędzy. Kiedy w końcu wiedziałam czego chce, co powiedzieć, potrafiłam zadzwonić w najmniej odpowiednim momencie i powiedzieć to. Musiałam po prostu. Najzabawniejsze, że potem to co tak bardzo cisnęło mi się na usta traciło na znaczeniu. Tak jakby to jakieś wewnętrzne wątpliwości chciały się wydostać na zewnątrz, ale jednocześnie kiedy się wydostały zostawały szybko stłumione przez rozsądek.

Nie wątpię, że moimi analitycznymi zdolnościami wkrótce dojdę do tego, czego tym razem chce podświadomie, że niedługo znajdę złoty środek na pogodzenie rzeczywistości z ukrytym wnętrzem mojego JA. Chciałabym być wtedy wysłuchana i wręcz wypytana dokładnie o co chodzi. Nie jestem typem „tajemniczej kobiety” mówię co myślę, co czuje i czego chce. Pewne osoby irytuje tym wypytywaniem „dlaczego?”… a mnie irytuje to, że nikt nie pyta mnie o to, o podstawy moich osądów i chęci. Kiedy ktoś mnie pyta o coś ulubionego to chciałbym, żeby chciał wiedzieć co w tym ulubionym lubię najbardziej itp. Ja po prostu muszę powiedzieć co mnie trapi. Warunkiem koniecznym naprawienia pewnych krzywd z przeszłości jest właśnie pozwolenie mi wytłumaczyć co i dlaczego. Bez tego uzewnętrznienia się, wszystko co złe ciągle cyklicznie powraca. Pewna osoba tego niestety nie rozumie…

A propos pociągu do „kobiet tajemniczych” ;] Ja chyba nie jestem z tych skrytych, co to zdradzają potajemnie a potem płaczą, bo partner ich nie rozumial i tak im było źle… wiec chyba umiejętność mówienia w prost i wewnętrzna konieczność powiedzenia wszytskiego nie jest taka zla – przynajmniej za wczasu można zapobieć następstwom „byłam taka samotna” i innym takim tam ;]

About these ads

3 komentarzy

  1. Kobieta niezrównoważona said,

    10/03/2010 at 10:11

    Dziękuję bardzo.
    Podobają mi się Pani przemyślenia. Pewnie dlatego, że bardzo często sama tak czuję, zachowuję się. Nie jest to łatwe. Czasami bardzo boli. Otoczenie tez różnie reaguje, chociaż muszę przyznać , że spotykam osoby, którym to się podoba i którzy cenią własnie tę naturalność.

    Pozdrawiam gorąco
    Alicja

  2. Kurczak said,

    26/09/2010 at 21:01

    hm……… mam wrażenie jakbym czytała o sobie… i …. i nie wiem co napisać…zatkało mnie…

  3. sorak said,

    22/02/2011 at 18:50

    Super przemyślenia:)
    i
    Często jest tak, że jest dobrze i o nie jest za dobrze i musi byc źle bo… właśnie! tzw huśtawka emocjonalna i nie wiemy co robić i gdzie sie odezwać, odczuwamy obojętność robimy różne rzeczy, aby uciec jak najdalej sami. Popadamy w skraności i co najgosze gdy osiągniemy swoje najgłębsze myśli, marzenia i gdy już jest tak jak bysmy chcieli upada nam to znowu i znowu jest żle, a mieliśmy szczęscie tylko sami je zepsuliśmy…


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: